luksusowy blog filmowy



Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl
RSS
środa, 20 października 2010
Rejs *

Ja, to czasami nie lubię czarno białych filmów, szczególnie polskich musicali, albo takich, co dobrze jakby były horrorami, czyli że takim dokładnie filmem jest Rejs. Taki stary ze zmarchami film polski, zupełnie nieznany, to mi babcia kazała go oglądać dziś rano jak ją karmiłem, bo w telewizji leciał i krzyczała że mam oglądać, aż rozlała kaszę dookoła, bo to ważny film i bo robili go jak mnie jeszcze na świecie nie było! To teraz już mówię dlaczego w moim mniemaniu on jest do pupy maryny, a mógł być super.

 

1. To jest taki stary film, że wtedy, kiedy on był robiony, to wszyscy oglądali musicale, i tutaj w sumie to taki niedokończony musical, bo najpierw kobiety śpiewają, że pam param nikt nas nie pragnie, i koniec. I tylko tyle śpiewają. Albo potem ten facet śpiewa jak w operze, ale też tylko tyle, i tylko czasem razem wszyscy chodzą i ćwiczą, a to przecież za mało, jak na przykład to tango z Chicago, że ta go zastrzeliła, albo ta go nożem pociachała, i od razu jakaś historia się robi i tańczą wszyscy razem równo i pięknie. A tutaj, no to się nie umywa, że tak nierówno, że chodzą tylko, maszerują, albo że żadnej historii, czyli w porównaniu do Chicago nie wyszedł tutaj musical.

2. Że jak ten film kręcili, to wtedy robiło się horrorów bardzo dużo, na przykład Godzilla albo o innych zwierzętach, jak Szczęki o rybie morderczej. Więc tutaj skoro oni tyle płyną po tym jeziorze, no to dlaczego nie zrobili tak, żeby ich dzikie piranie zaatakowały ja się pytam? Przecież to aż się prosi, moja ciocia zawsze mówi, że to aż się prosi żeby w tym całym Rejsie Srejsie ktoś kogoś zajebał, bo tu nic się nie dzieje, a potem jakieś śledztwo! To przecież jakby piranie obgryzły wszystkich, to nie wiadomo by było kto jest kto, więc by musieli po zębach i gwoździach chirurgicznych dochodzić, i od razu wtedy jest śledztwo i dobry kryminał.

3.  Albo, że wtedy przecież robili filmy o katastrofach, taki na przykład o tragedii w Posejdonie, to tutaj na przykład wybuchł by bunt i pożar i wtedy statek by się wywrócił do góry nogami, i potem jak w Posejdonie oni by szli aż do wyjścia w takim statku poodwracanym i zabijali się po drodze, bo ktoś by był szpiegiem. No to aż się prosi, a tak to bez sensu i nic się nie dzieje, ale to nawet ktoś mówi tak w tym filmie, to ja już nie wiem czemu reżyser to puścił.

W sumie, to jakby był musical, albo horror, albo film o katastrofie to by Vangelis mógł fajną muzykę nagrać, ale tutaj to w sumie muzyka niepotrzebna, bo nic się nie dzieje, to nawet nie ma do czego grać, więc sam nie wiem.

 

W moim mniemaniu to jedna gwiazdka, bo mógł być ciekawy ten film, i dobry, a jest taki, że o niczym i nudny, także popieram moją ciocię, a jej przecież nie lubię.

Tagi: rejs
12:30, kukok
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 października 2010
chrzest

a dzisiaj to nie będzie srecenzji, bo jest mi smutno, bo na chrzeście byłem, ale nie że kogoś tam, tylko na takim filmie smutnym polskim

 

narka!

Tagi: chrzest
23:29, kukok
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 18 października 2010
Jurajski park *

Z bracholem byłem rano, bo opiekunem jego klasy jestem czasami, byłem na takim specjalnym puszczeniu Jurajskiego Parku dla tych, co nie widzieli, bo teraz nowe pokolenie to jeszcze nic nie widziało. No i jak byłem mały, jak teraz mój brachol, to że wow ale jazda, tak chodzić pomiędzy dinozaurami, a teraz to bida jak się słucha aż świszczy, się postarzał film, zmarchy już ma takie, że ja jebię, aż klasa brachola się śmiała cała.

 

1. Od razu, jak zobaczyłem tego dzieciaka i tę dziewczynę, te wnuki stuknięte profesora, to patrzę, że coś mi tutaj nie gra, i patrzę a oni komputerowo zrobieni! A jak byłem mały, to nie widziałem tego. No myślę, to już Spielberg nie mógł normalnych aktorów wziąć, bo na komputerowe dinozaury zbierał kasę, i tyle uzbierał, że potem aktorów też komputerowych zrobił. A teraz to już w ogóle się tego nie da oglądać przecież, bo tylko Samuel Jackson jest prawdziwy i chyba Laura Dern, ale to muszę obejrzeć jeszcze raz, ale to kiedyś, może za pięćdziesiąt lat z wnukami, to Jurajski Park będzie już czarno biały wtedy hehehe!

2. Jak czytałem w bibliotece w Focusie było, że kiedyś było wiele piranii, i małe jak paznokieć, albo wielkie jak Złote Tarasy, bo teraz tylko są ze trzy i to małe w Brazylii, a kiedyś było z tysiąc! I to właśnie wtedy, kiedy żyły dinozaury! To ja się pytam, a ten co pisał o tym w Focusie też się pytał, to my się pytamy, panie Spielberg, a co z piraniami tymi wielkimi? Że pan nie doczytał, to teraz debili jak Amerykanie z nas pan robi? A może pan nie umiał normalnie ich komputerowo zrobić?

3. I te wszystkie samochody, dinozaury, helikoptery, jedzenie wszystko już stare, a najbardziej to widać, jak jest Samuel Jackson, jak był jeszcze młody tam, a teraz wszyscy wiedzą, że jest już stary. I to teraz, jak się wie, że on jest już stary, to tego nie da się teraz oglądać. Powinien Apielberg zabrać wszystkie kopie i schować, albo dać do muzeum starych filmów, najlepiej czarno białych hehehe!

Jakby muzę zmienić na Vangelisa, to on by ją zrobił, że niby taka stara ta muza, to może by pasowała, a tak jakaś techniawka jest co od razu słychać, że już stara, bo po techniawce najbardziej słychać, że się robi stara, także szkoda, że nie Vangelis.

 

A w moim mniemaniu, to jedna gwiazdka, bo potem była trochę bardziej nowa druga część, i już normalna nowa trzecia, to właśnie za tą trzecią jedna gwiazdka ode mnie.

sobota, 16 października 2010
the social network ***

A bo ja byłem dzisiaj w kinie, a sobota, ale to mój biznes jak spędzam wieczory w weekend i że nie jestem w Underground, tylko obok w Atlanticu. Więc kupiłem Colę, żeby nie płacić miliarda złotych za Colę w kinie, to kupiłem w spożywczym i wygrałem nagrodę i mam teraz darmowy kod do różnych filmów na Iplexie. Także wilk syty i owca syta, jak w pięknym, mądrym filmie pod tytułem Social Network licealista też taki interes zrobił, tylko większy. I to więc jest pouczający film o pieniądzach, uczy jak je robić raz, a dobrze. Bardzo mądry, każdy biedny musi go zobaczyć, na Centralnym bym go biednym puścił, i w gimnazjum bym go pokazywał jako naukę albo nawet i przedmiot, a nie, że Śluby Panieńskie, co nic nie uczą. Ale ja to bym tylko zmienił trzy rzeczy:

 

1. Że jak oni jadą z komina do basenu, to bym zrobił, że ci debilni żeglarze trójka jest schowana gdzieś obok i kiedy ktoś spada do basenu, to oni tam piranie wpuszczają, żeby Zuckerberga zabić z zemsty, i wtedy byłby film w sądzie, a takie filmy to kocham! Tylko, że bym zrobił tak, że te ryby by do nagiej kości zjadły Zuckerberga, i nie wiadomo by było, co to za trup! I byłoby śledztwo, i takie czarne wszystko jak kiedyś u Finchera, a tak jest niebieskie, bo Facebook, ale to i tak dobrze.

2. Że jak ten zdrajczy przyjaciel przychodzi do Zuckerberga i łamie mu laptopa, to skoro on taki wkurwiony, to ja bym zrobił, że tak: bo są takie małe piranie, nie? Więc przebrałbym się za chłopaka co Colę dostarcza, i że dziś promocja, i wziąłbym Colę taką jak w McDonaldzie i każdemu rozdał, ale do każdego kubka bym wsadził piranię, taką małą, że jak ci z Facebooka by pili, to by ich zjadła od środka, i to by wtedy musiało być pokazane wszystko, cała ta krew, że ten zdrajczy przyjaciel taki rozgniewany, to teraz macie tyle krwi.

3. I jak żeglarze płyną łódkami, to też, że piranie im gryzą wiosła, aż łamią, a nie że nic się nie dzieje trochę.

A muzykę bym zmienił na Vangelisa. Szczególnie, jak do Facebooka coraz więcej ludzi dochodzi, to bym wziął taki chór i na początku byłaby w chórze jedna osoba, a potem coraz więcej, jak w tym Facebooku, aż na końcu taki chór, że milion osób.

 

Tak więc, że film jest o tym, jak dobrze zarobić dużo pieniędzy, i można się wiele z niego nauczyć, gdzie i jak, i co robić, to ja mu daję trzy gwiazdki, bo się wiele nauczyłem. Cztery gwiazdki to już nie, bo w moim mniemaniu tych piranii brakowało, wtedy byłyby cztery. Albo dodam do czterech może później, bo chcę teraz założyć maila na Facebooku, bo jeszcze nie mam, i jak mi się spodoba, to dodam, że będzie miał cztery gwiazdki.

 

piątek, 15 października 2010
6 zmysł *

Zupełnie zero jakiejś logiki, albo coś! No bo tak, najpierw jest, że on coś tam w domu z żoną, i strzela do niego złodziej, sobie myślę: Kurde, super początek, złodziej zaraz ucieknie i Bruce będzie go ścigał. Albo, że będzie w sądzie się potem dziać tylko, a sądowe filmy kocham, a tutaj co? No właśnie nic. Kompletnie zero, potem żadnego ciągu dalszego, tylko dają tego chorego psychicznie dzieciaka, to po co taki początek, jakaś logika, coś, a tutaj dupa.

 

1. Ten cały dzieciak, to przecież już po twarzy widać, że psychiczny, to wystarczy raz go pokazać, i inteligentny widz będzie to wiedzieć, ale nie, oni Amerykanie głupi muszą jeszcze dać a to, że on myśli że strzela zdalnie klamerkami z namiotu, a naprawdę ta jego laska co rzyga to tak strzela, albo to, że straszy matkę że myśli że otwiera nagle wszystkie szuflady zdalnie, a matka, że: O Jezu, ale się boję! A to ona sama zrobiła tak naprawdę, i udawała, żeby dzieciak nie wiedział, że jest psychiczny. Też w sumie to pogmatwali za bardzo, no ale jak ktoś jest inteligentny albo z Europy, to zakuma już po twarzy, że dzieciak nie ten.

2. I przez godzinę pokazują haluny dzieciaka, żeby głupi widz jakiś wiedział że dzieciakowi odmoczyło mózg, i zamiast dać coś mocnego, jakaś krew, odważnie tak z flakami, to oni dają wypadek z samochodami, którego nie widać, i tylko matka płacze, że jej babcia zmarła, a wypadku nic, no i po co takie coś?

3. I potem już tylko nie wiadomo skąd Bruce dostaje wylewu i umiera. I to ma być zakończenie, że niby takie zakończenie, że będę zaskoczony, chyba z nudów tylko, pff..

 

I jeszcze nominacja do Oscara za scenariusz. Co to za scenariusz?! Najpierw przez godzinę pokazują, że dzieciak o chorej psychicznie twarzy jest psychiczny, potem dają wypadek, którego nie widać nawet, a potem Bruce nagle bez sensu i logiki ma zawał, i to jeszcze na plecach krew, przecież wylew jest w środku, a nie że krew wycieka, idioci, jedna gwiazdka, bo muzyka Vangelisa była fajna. Najbardziej te chóry i trąby.

kino z Europy jednak jest najlepsze

czwartek, 14 października 2010
Thelma & Louise ****

I raz, ciach policjanta do bagażnika, a potem jeszcze bardziej, a to przecież taki stary film, a jednak takich już się nie robi. Szkoda, teraz to potrafią tylko Incepcję, że zaginać skrzyżowanie i pupę maryny, a żeby coś więcej, jakaś krew, to nie, tchórze, dlatego daję Thelmie i Lousie aż cztery gwiazdki, jeśli nie więcej, a to dlatego, że za odwagę, bo:

 

1. Jak już pokazują, że zabijają kogoś dziewczyny, na przykład tego policjanta, co włożyły mu bombę do majtek, a drugą kazały połknąć, i zamknęły go w bagażniku z dziurką w karoserii, to przecież jak te bomby go rozpizgły, to przez tę dziurkę fontanna krwi wyleciała na dajmy na to trzydzieści metrów, bo pod ciśnieniem! I tak to jest wzorowo, to ja rozumiem, bo nie rozumiem, że jest film kinowy 2012 i cały świat ginie, ale żeby pokazali jak jedna osoba się rozpizga to nie. No normalnie nikogo nie widać, żeby tam ginął, tylko same domy. To w końcu koniec świata, czy tylko domów?

2. W moim mniemaniu super było to, że nigdy wcześniej nie widziałem w filmie takiej sceny gwałtu, że to kobieta gwałci, a nie facet, jak Thelma upija tego kowboja i go zaciąga do samochodu, a ten cały cipowaty kowboj zachlał pałę tak, że śpi i nawet mu nie staje hehe! No i jak się wtedy Thelma, że co to kurwa ma być, obrażasz mnie kowboju i jeb mu w oko trzy strzały to super! Jak na prawdziwym filmie, że wszystko widać, nawet jak mu mózg sie wylewa przez te dziury, a nie że tak jak teraz w filmach nic nie widać, tylko jakieś cienie, a potem Louise przychodzi i jeszcze mu bombę w gacie wkłada, i jak odjeżdżają to opony piszczą, a z tyłu, i to tylko w lusterku widać, to też super, cała knajpa rozpizga się w powietrze, bo ta bomba w gaciach to aż taka wielka była, to kocham takie bomby wielkie, brawo dziewuchy!

3. I na końcu, jak cały świat je goni, to one rachu ciachu i już po drugiej stronie kanionu, i jeszcze tylko fucka wszystkim pokazują i od razu w Meksyk i wolne, w końcu będą mogły normalnie żyć jak człowiek, i to jest w moim mniemaniu najlepsze, że happy end, tak powinno być w prawdziwym filmie, a nie, że tak jak teraz.

A muzykę to chyba bym trochę na Vangelisa zmienił, najbardziej jak one mordują to bym dodał chóry i trąby, że napięcie by było wtedy, ale to w sumie niepotrzebne aż bardzo.

 

dlatego daje cztery gwiazdki, bo w moim mniemaniu mniej nie może wcale być dla takiego odważnego filmu

środa, 13 października 2010
Incepcja *

Ja jebię, jakie to głupie, jak cep, to przecież po jakiejś godzinie już, a film trwa ze trzy, to już nie wiadomo jak to oglądać, czy to tak ma być, czy to im się śni, i nic, bo w sumie co, że naprawdę, a jeszcze w kinie naokoło nikt nic nie wie, się kogoś zapytać, to zaraz że cicho cicho, wal się dziadzie! i po kolei:

 

1. To skrzyżowanie całe w Paryżu, że ono się tak zagina, no co za debilizm, jakby z psychiatryka ktoś to zreżyserował! A przecież każdy głupi wie, każdy, że nawet jakby były jakieś dźwigi, albo coś tam, to się ulica tak nie zrobi, no nie ma chuja! To przecież by pękło i się zsunęło, a tutaj co? Tutaj to jeszcze stanęło do góry nogami i nic, i ja mam w to uwierzyć? O nie, na pewno nie, miałem fizykę i ciągle wiem, że jest jeszcze coś takiego co się nazywa ziemskie przyciąganie.

2. Jadą samochodami w mieście, kogoś gonią, czy ktoś ich, nie pamiętam, zresztą tam, i nagle ten cały pociąg im wjeżdża. No ok, są tory bo je widać, to może zapomnieli usunąć zanim asfalt wylali jak budowali ulicę, a teraz coś tam kolejarze zrobili, że się pomylili i na złe szyny pociąg zjechał, na stare szyny, co do miasta prowadzą, a tam są już asfaltem zalane, mogę uwierzyć jak sobie tak to wytłumaczę. Ale kurde, przecież gdybym ja tam był w tym samochodzie, i zobaczył obok taki pociąg, to bym zaraz zatrzymał i przesiadł się do lokomotywy, przecież to raz, że mocniejsze, dwa że większe, a trzy że szybciej jeździ. Chociaż tylko po torach w sumie... Ale tory były! No to oni co? Nie przesiedli się, tylko jeszcze bardziej uciekali albo gonili, nie pamiętam, i to że się nie przesiedli, a każdy normalny myślący by się od razu przesiadł, to ja, przepraszam bardzo, ale nie uwierzę.

3. A won z tymi wszystkimi bączkami, nie będę myślał, co to gówno znaczy, nie będę!

i nawet jakby muzykę na Vangelisa zmienić, co niejeden film uratował, to by nie uratowała

i sorry za przekleństwa, ale jestem, że do diaska! że takie to głupie, eehh...

 

w moim mniemaniu daje jedną gwiazdkę, że nie zrobili drugiej części, ale jak zrobią, to gwiazdkę zabiorę

Tagi: Incepcja
12:15, kukok
Link Komentarze (4) »
wtorek, 12 października 2010
Avatar ****

To był w moim mniemaniu zdecydowanie najbardziej dobry film minionego ćwierćwiecza, bo już mówię dlaczego:

 

1. Był czarno biały, w końcu jakiś czarno-biały film, kiedyś to tylko takie kręcili, a teraz wszystkie w kolorze, a na czarno i biało trudniej. Się boją reżyserzy, że: A, bo on nie wie czy da radę. Albo: A bo takie niebo dziś kolorowe, to zróbmy kolorowy. I że diCaprio ma zielone oczy, to nie mogą przecież być szare, bo nikt do kina nie przyjdzie, a tutaj proszę, wszystko szare, bardzo gratuluję, ściskam prawicę, całuję stopę.

2. Taki długi film, a wszystko się dzieje w zupełnie jednym miejscu, i nigdzie się nie ruszają z niego przez trzy godziny, i to nie szkodzi, bo cały czas byłem zapatrzony jak w gnat. Tak to zrobili, że nic innego nie zostaje, tylko kupić dvd i na pamięć dialogi wkuć, że potem będę taką ciekawą osobą, i jak będę mówić coś, to ludzie od razu pomyślą, że: Ale on ciekawy ten człowiek, i jaki interesujący, to po mamie pewnie ( a nie, bo po Avatarze).

3. Sigurney Weaver w końcu ani nie zgoliła włosów, ani nic, tylko się farbnęła na blond, i w takiej fryzurze przebiła i Pamelę i Marylin Monroe, a nawet Dorotę Segdę. Brawo Ripley! Taki trzymać kolor, lecę na ciebie! cmok!

Tylko w sumie muzykę bym zmienił na Vangelisa, że jakieś chóry, to napięcie byłoby mocniejsze. Chociaż i tak było mocne, to może byłoby z Vangelisem za mocne? To nie, jednak nie na Vangelisa, niech zostaną te Czerwone Gitary. Sorry, szare.

 

w moim mniemaniu cztery gwiazdki, czyli że najwięcej, i to nie tylko za blond Ripley, ale za inne rzeczy, już napisałem jakie

Tagi: Avatar
20:02, kukok
Link Dodaj komentarz »
jestem miłością *

Jaka ona brzydka, że ludzie z całego świata nie widzieli, i ona ma być miłością??!! A może to nie ona jest miłością, chociaż chyba ona, jak widziałem plakat, i napis był "Jestem miłością" zrobiony w różu, a reszta nie, tylko ta sukienka Tildy, no to chyba ona jest tą miłością. To miłość jeśli taka brzydka, to ja się cieszę, że jestem kawalerem. Ale do rzeczy, to ja bym zmienił (i uwaga, bo są sporlejry!):

 

1. No właśnie ją, tę całą Tildę, co to za imię zresztą, jak: "tilt", co tę kulkę się odbijało, a ona turlała się cały czas, i jak się stołem zatrzęsło, to wyskakiwał napis: "tilt", to właśnie jak jej imię. Tak więc w moim mniemaniu Tildę powinna zagrać albo a) Jennifer Lopez; b) Katarzyna Cichopek (co z tego, że z polski język, jak by chciała, to by mogła włoski); c) Grażyna Torbicka - bo przecież ona tyle o filmach wie, że dla niej to bułka z masłem by była.

2. Miasto bym zmienił z Rzymu na Manhattan. Albo najlepiej na Miami, że gorąco tak mocno, że już tylko miłość zostaje, i od razu wtedy coś by Miami znaczyło, a nie że tylko miasto, jak Rzym. Mógłby być też Wrocław, bo tam zawsze najcieplej, no i dworzec by pasował, chociaż z tymi gołębiami taki osrany to jednak nie, Wrocław nie.

3. I jak ona zabija syna, to nie, że zabija, tylko zamachuje się, on wpada do basenu, i zaczyna się topić, bo nie umie pływać, a matka też nie umie i się boi ratować, i zanim by zawołała pomoc, to pożarłyby go w tym basenie piranie, a matka dostałaby amnezji z szoku, i trzeba by trupa poznać, że kto to, po uzębieniu, albo gwoździach chirurgicznych. I potem matka odzyskuje pamięć i sobie przypomina, że jej syn nie żyje i ona ucieka, a rodzina za nią, że: "Nie, wracaj!" A tak, to wszyscy płaczą nie wiadomo wiedzieć, po co.

I muzykę bym zmienił na Vangelisa, że chór, coś się dzieje, a tak jakieś tam flety czy fiut wie co.

 

w mojej opinii to jedna gwiazdka, za to, że mogłyby być piranie

 

Ghost Writer **

 

I to nawet było całkiem cacy, całe to morze, i trup. Szczerze? Podobało mi się. Co ja bym zmienił tak sobie myślę, to bym zmienił tak (tylko uwaga, bo są sporlejry!):

 

1. Że tego Mariana, tego ghosta trupa na początku, to bym go zabił, nie że się utopił, tylko piranie go obgryzły, i policja by na przykład musiała go poznać po uzębieniu, albo po gwoździu chirurgicznym. A co by z tym było niemiary, że wszyscy nie wiedzą, kto to, tylko żona prezydenta, to film byłby dłuższy, ale w napięciu by trzymał.

2. Do domu Pierca Brosnana włożyłbym bombę. Bomba musi być i basta! Zawsze wtedy się inaczej film ogląda, a bo to wiadomo, kiedy wybuchnie, to przecież może być zwykłe scena, że na przykład siedzę sobie w kinie i oglądam nudny film, ale jeśli pod fotelem będę miał bombę, to już film jest ekstra! Widz będzie się napięty głowił wtedy: "Hm hm hm, kiedy ona wybuchnie, i kto przeżyje?". To proste jak drut, a reżyserzy nie wiedzą, czy co?

3. Cała ta koperta, co idzie od ręki do ręki, to przecież tak miga, że raz dwa dziesięć, i koperta już doszła. I koniec! A ona powinna dłużej, że na przykład na stadionie jakimś na meczu miliony sobie by podawali tę kopertę, a adresat byłby na drugim końcu stadionu. Albo że jakaś długa kolejka po promocję, i stoi w niej z pięćset osób, i wtedy ja bym zaczął film, że Evan pisze, że: "Ja wszystko wiem, rozumiesz?!" i podaje tekst w kopercie i film się zaczyna. I co jakiś czas, dajmy na to, co 10 minut pokazywałbym, jak sobie ludzie różni, z różnych klas społecznych tę kopertę podają, i że na przystanku, w windzie, w sejmie, na wigilii jak opłatek, na bungee, no wszędzie! No i jak już by podali do adresata, po dwóch godzinach filmu, to nic więcej już nie potrzeba! A tak miga i koniec, pff...

I muzykę bym zmienił na Vangelisa, taką z chórem, że coś się dzieje.

 

w moim mniemaniu to bym dał tak 2 gwiazdki, jedną za trupa, a drugą za kopertę, chociaż za krótką

1 ... 11 , 12 , 13 , 14 , 15