luksusowy blog filmowy



Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl
RSS
niedziela, 21 czerwca 2015
Jurassic World

 

Szczerze? Pamiętam, jakby to było zupełnie dziś, najdalej przedwczoraj, iż idę z moją klasą III D na film kinowy "Park jurajski" w reżyserii Stevena Spielberga. A potem sobie mówimy na przerwie: "Albo weź, że tutaj na przykład stoi dinozaur. To zobacz, jaki wielki!". A potem w kioskach sprzedawali czasopismo ze sztucznymi kośćmi dinozaurów do składania w czasie wolnym. Pewnie tylko nieznacznej garstce ludzi może stanąć przed oczami coś jednak kompletnie innego. Mam otóż na mojej myśli film kinowy "Super Mario Bros.", który został nam przedstawiony przed "Parkiem Jurajskim" i również nas pozachwycał dinozaurem, co się w niego zmienił Dennis Hopper (zastrzelili go takim promieniem z pistoletu do re-ewolucji). A potem w wypożyczalni wideotaśm to nie, że sobie "Super Mario Bros." wypożyczam, gdyż bardzo chcę go przegrać, tylko najpierw zapisać się mam w kolejkę. A jak już się nastałem, to i tak nie przegrałem, bo był zakodowany. Albo na przykład "Speed. Niebezpieczna prędkość", to też trzeba się było zapisać, a kolejka olbrzymia. I nie dość, iż kolejka, to jeszcze do wersji pirackiej. A idźcie wy! Takie to były czasy, nie ma za czym tęsknić.

Bo za czym mam tęsknić? Że mnie mama nie puściła na "Speeda" do kina, bo był na 20.00 i  że już ciemno? A na "Psychopatę", to ledwo wszedłem, aż czułem że ostro zbladłem z tych nerwów. Albo "Nagi instynkt", to mogłem puścić, jak nikogo w domu nie było. Jakbym puszczał "Lody na patyku", a to przecież tylko thriller. Niby taki erotyczny, a do dziś nie wiadomo, czy tam coś widać, czy nie. Pewnie nie. Dlatego bardzo dobrze, że tamte czasy już sobie polazły, że je pożarły Langoliery, i mamy teraz aż czwartą część "Parku jurajskiego". Czyli teraz zapytajmy: Jaka ona w sumie jest? Ach! Nagle stanęło mi przed oczami, że przypominam sobie, jak oglądam drugą część pod tytułem "Zaginiony świat" w również reżyserii Stevena Spielberga. Grała tam Julianne Moore, jeszcze wówczas absolutnie nieznana albo znana średnio, chyba tylko ze "Ściganego", gdzie została wcielona w odważną panią doktór i nikt nie wiedział, co to za aktorka. A teraz wszyscy wiedzą, jacy mądrzy się nagle zrobili. Teraz, to każdy głupi wie! Na "Ściganego" też nie mogłem iść do kina, bo był za późno.

Pamiętam także jak dziś, że w telewizji mówili, iż wieczorem lecą "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" w reżyserii również Stevena Spielberga. Myślicie pewnie sobie, a że w telewizji, to w końcu mógł obejrzeć normalnie. No, to sobie wiedzcie, że nie. Bo otóż mama mówi: "Obejrzysz, jak zjesz sałatkę". Taką wiecie, jarzynową, z majonezem i warzywami, czyli jarzynami. I z pieprzem. Teraz to ją lubię i w wolnych chwilach sobie za nią tęsknię, ale wtedy? Chyba z ileś tam godzin ją jadłem, jakbym wannę sałatki jadł, aż w końcu oddałem talerz do umycia. Czyli, za czym tu tęsknić? Albo jak wypożyczyłem "Terminatora", a tam taśma umorusana w dżemie cała. Truskawkowym chyba, wtedy tylko takie były. Był też truskawkowy mus zamrożony w plastikowych kubeczkach. Takie to były czasy, zupełnie nie do oglądania filmów. Do widzenia.