luksusowy blog filmowy



Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl
RSS
środa, 27 czerwca 2012
"Dom w głębi lasu" ****

Dom jest to budynek zwykle bardzo sprzęgnięty z rodziną, czy dajmy na to z jakimś ulubionym psem. Albo z domowym ciastem agrestowym, że ono jest jeszcze ciepłe, jak je mama albo babcia stawia na stole. Że ono paruje zapachem aż do w sumie sufitu. I sąsiedzi nawet czują nosem. Albo na klatce schodowej ludzie też czują nosem, jak idą. A pod stołem pies ciągle merda i merda, gdyż tak nas lubi tylko za to, że w sumie za nic, a wciąż lubi i kocha. Jednak film kinowy pt. "Dom w głębi lasu" jest o kompletnie innym domu, z innej bajki. Byłem na tym filmie w kinie na nocy horrorowej, gdzie widziałem też "Przetrwanie" i "Szepty" i "Hell". I wszystkie te filmy co do jednego były takie, że wiadomo było właściwie, jak one się skończą. Ale "Dom w głębi lasu" to nie. Co to, to nie!

To nie jest żaden z tych filmów, co wiesz o nim, jak się skończy i że Bruce Willis jest duchem. O nie. Co to, to nie! A nawet coś zupełnie więcej, gdyż nie wiesz, co będzie nawet i przed końcem, i zaraz po początku. Cały czas nie wiesz, co będzie zupełnie zaraz! Taki to film inny, niż inne wszystkie. Ciężko jest w sumie napisać coś o tym filmie dokładniejszego, bo bym dawał same sporlejry. A tego nie chcę, bo wiem, że tak się nie robi kinomanom. Dlatego napiszę tylko tyle, że warto iść do kina i każdy, kto ma choć trochę oleju w tej swojej całej głowie i jakąś, nawet byle jaką, ale jakąś inteligencję, to na ten film musi iść. Tylko wcześniej niech obejrzy parę starych horrorów, takich sławnych z lat 70. i 80., to będzie lepiej łapał różne rzeczy i aż normalnie krzyczał, jak ja: "Tak! Hura! Brawo! Ale fajnie!".

Chciałbym jeszcze napisać przy okazji, że ostatnio nie mam co oglądać. Bo ja, to lubię takie filmy, jak: "Obcy", albo "Ścigany", albo "Francuski łącznik", albo "Psychoza" i "Szczęki" i inne. Same fajne, sami sobie przecież widzicie. Więc posiadam w głowie już różne rzeczy, a właściwie to wszystkie, do tego, bym mógł stwierdzić teraz całkiem śmiało, że od dawna już takich filmów Hollywood nam nie robi. A kiedyś robił. A teraz nie robi. A kiedyś robił. Że jednym słowem nie ma co oglądać w tych naszych wszystkich kinach. "Dom w głębi lasu" jest filmem tak, do wielkiego polecenia przyjaciołom i rodzinie i szefowej. Ale to tylko taka zabawa przecież, jak sami zobaczycie. Ale na poważnie, że na serio nakręcić film porządny, to już się chyba nie da. Nie potrafi Hollywood, albo już się mu pokończyły wszystkie nowe scenariusze.

Jest mi smutno, ale bowiem lubię takie filmy, a nie mam już co oglądać, bo wszystko widziałem. I to właśnie sobie sam uzmysłowiłem, jak w "Domu w głębi lasu" wyszła pod koniec taka jedna wielka aktorka. I to było tak, jakby wyszły z nią wszystkie wielkie filmy, co ona w nich zagrała. Ale nie, że "Dom w głębi lasu" zrobił się przez to wielki, tylko, że tamte są teraz jeszcze większe, a "Dom..." jednak mniejszy, niż był. Taki jakby dla lalek. Takie to trudne do napisania jest trochę. A wiecie, co było najlepsze? To, że jak ona wyszła, to w kinie było słychać wszędzie, z każdego bodaj fotela: "Ooo...", że tak wszyscy zaczęli podziwiać. Taką się magię jakąś poczuło kinową, kurczę. I teraz mamy w 2012 roku z Hollywood nic, tylko sequele. Oprócz "Prometeusza", to nawet szkoda kartki na ich plakat. A kiedyś, to raz na każdy rok Hollywood dawało dwa, trzy wielkie filmy, co się je pamięta aż po dzisiaj. A to "Egzorcysta" był, a to "Bliskie spotkania trzeciego stopnia", a to "Trzy dni kondora". A teraz? Pff...

No, a dźwięk, to w filmie "Dom w głębi lasu" naprawdę dobry był. Zresztą, wszędzie w Hollywood mają teraz dobry dźwięk, więc żadna tam dziwota.

foty są z: thebestpictureproject.wordpress.com, tommydtalksmovies.com, mmtorun.pl

niedziela, 03 czerwca 2012
Obcy - 8. pasażer Nostromo ****

Jest teraz ten cały "Prometeusz", który wchodzi do kin wszędzie, tylko przecież nie w Polsce. Albo Oscary, to są pokazywane też wszędzie, że je wszystkim wręczają, tylko oczywiście nie w Polsce. Dlatego teraz tutaj, że niby jestem w poczekalni do premiery "Prometeusza", to dam srecenzję pierwszego filmu, co dał kamień węgielny dla serii o znanym potworze z kosmosu. Tytuł ma ten film oczywiście nie inaczej, jak: "Obcy - 8. pasażer Nostromo". Możecie sobie wierzyć, albo nie, ale ja byłem na nim w kinie. Tak, w kinie. Ale nie przecież w 1979 roku, bo wtedy nie było mnie jeszcze w ogóle nigdzie na świecie. Zresztą i tak pewnie grali go wtedy wszędzie, tylko oczywiście nie w Polsce. Czyli, że ja widziałem ten film w kinie kiedy? Oczywiście, że jakiś niespełna czas temu, bo go wtedy odnowili i wrócili mu różne, bardzo rzadkie sceny. I szczerze? Naprawdę, ale to naprawdę bardzo lubię ten film. Robię to, bo jest on po prostu zwyczajnie wzorowy, i gdyby się uczył w szkole, a ja był bym jego nauczycielem, na przykład dajmy na to takiej fizyki, albo WOS-u, to bym temu filmowi dał pewnie szóstkę, albo od razu przerzucił go wyżej. I to ze trzy klasy co najmniej! Żeby skończył szkołę zupełnie wcześnie i mógł iść sobie aż na trzy studia raczej! Na prawo, albo medycynę. Kto wie, na co by ten film poszedł? A może by wyjechał po prostu do Wielkiej Brytanii?

Sigourney Weaver to aktorka, co ma jeden z największych talentów, które widziałem. Powiedzmy, że na samej górze stoi Meryl Streep, i zaraz pod jej nogami mamy właśnie Sigourney Weaver i też inne, jak Holy Hunter, Judi Dench, Tilda Swinton, Michelle Pfeiffer i Jessica Chastain. Jessica grała w "Drzewie życia" oraz w "Długu" i jest ona i piękna, i okropnie zdolna, czyli że już niedługo zrobi z siebie największą gwiazdę, sami zobaczycie, poczekajcie jeszcze tylko troszkę. Bardzo, bardzo lubię "Obcego - 8. pasażera Nostromo", to już pisałem. Uważam też, że Sigourney Weaver jest wielką aktorką, prawie największą, no i też jest wysoka jak Geena Davis. A Geena Davis z kolei jest wysoka i dlatego miała bardzo wysokiego męża, Jeffa Goldbluma. Wszyscy wtedy pisali, że jest to najwyższa para w Hollywood. Zupełnie się przecież nie mylili, bo to była kompletna prawda. Chciałbym kiedyś wiedzieć, czy Sigourney Weaver też ma wysokiego męża. Jak mam czas, to sobie nieraz myślę, że w sumie pasowałby do niej jakiś wysoki mąż.

Kiedyś byłem u lekarza, robił mi USG, że jeździł kamerą po brzuchu, a w telewizji widział, co mam w środku, i co jadłem. Że na przykład zobaczył, że mam całe mnóstwo gazów i powiedział: "O ho! Jadł pan pomarańcze. Proszę jeść grapefruity, to nie będzie gazów.". No i tak patrzył i patrzał, i w końcu mówi, że: "Wie pan co? Ja tu nic jednak nie widzę. W ogóle, to ja bym chciał, jak w tym filmie o Obcym.". A ja, że ale że co? Że polecieć w kosmos? A on, że przecież nie, że to jest marzenie każdego chirurga, że nie trzeba nic robić, tylko się staje nad operacją, a to co trzeba z brzucha wyciągnąć, wychodzi samo, jak w tym filmie. Kumacie? Tak mi powiedział! Strasznie to było śmieszne. I mądre. Potem go wygooglowałem i okazało się, że to najmądrzejszy lekarz od USG w całej Polsce. Dlatego mogę śmiało uważać, że film "Obcy - 8. pasażer Nostromo" jest jednym z najlepszych filmów i w Polsce, i na całym świecie!

Natomiast dźwięk w tym filmie opiewam najwyżej, jak potrafię! Cztery gwiazdki: ****

foty są z : teaser-trailer.com, thewalve.org, facebook.com