luksusowy blog filmowy



Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl
RSS
piątek, 17 maja 2013
"Wielki Gatsby" ****

No więc ten cały "Wielki Gatsby". Była książka, był i film. Drugi film był też, a teraz nadszedł wielki czas na kolejny. Powiem Wam, ale tak kompletnie do szczerości, że tyle różnych spadających wstążek oraz błyszczących blaszek, to ja w życiu swoim nie widziałem. I Wy też nie. One normalnie tak mocno padają, że już sobie myślisz: "Daję stówę, że już więcej ich się nie da zrzucać. To przecież nie jest deszcz, że jakaś ulewa!". I co? I da się! I to nie jedną czy dwie wstążki więcej, ale całe przeogromne mnóstwo, istne oberwanie wstążkowego chmurzyska! Tylko, że nie chlapią. To jest dopiero Hollywood! Tego się normalnie nie da opisać półgębkiem, trzeba po prostu kupić bilecik i kropka. Ale czekajcie, to nie koniec. Lecą blaszki lecą, fru fru fru, to się już w sumie przyzwyczailiśmy, a tu nagle ni stąd, ni stamtąd wielkie sztuczne ognie! Aż wiersz napisałem o nich:

Bum cyk cyk BUM,

Na całe niebo latają,

A to tędy, a to owędy,

I robią tak: Szszuuu...

Szu Szu Szu i nagle Plum!

Do wody-rzeki w Nowym Jorku,

Z górki prosto na pazurki!

Trochę za dużo w tym wierszu sporlejrów, ale chyba inaczej by się nie dało. Tak więc, takie to rzeczy w filmie kinowym: "Wielki Gatsby" można zaobserwować. A wiecie, jakie to wszystko naprawdę są rzeczy?

Takie właśnie to są rzeczy. Uważam również, że do cna cenię Leonardo di Caprio, że sobie gra w tych wszystkich filmach. Jest to mianowicie taki wielki aktor, że jak się w kinie przymróży oczy, to jakby się autentycznie na Meryl Streep patrzyło. Ale no niestety, albo rybka, albo nitka, Oscara to on chyba nie dostanie. W wolnych chwilach zastanawiam się, dlaczego w sumie go nie zanominują porządną ilość razy do tej ich całej nagrody. I wiecie co? Nie wiem, dlaczego. Może on coś ma jakiś konflikt z nimi z dziada czy babci? Cudze kochanki, coś po prostu tego, niejedną taką historię o Hollywood inteligentni ludzie znają przecież na pamięć. Postaram się wkrótce o tym dowiedzieć szczegółowo i po prostu go zapytam. A wiecie, skąd mam numer telefonu do Leonarda di Caprio?

Pewnie nie wiecie. Niestety, obiecałem, że nikomu nie powiem. To znaczy, już powiedziałem kilku osobom, ale to ten.. Tak więc "Wielki Gatsby" jest dokładnie taki, jak sama nazwa o nim wskazuje. O tej rzeczy też napisałem wiersz:

Wielki Gatsby, Wielki Gatsby,

Jesteś baaardzo DUŻY,

Oraz rzeczywiście wysoki (nawet jak obok stanie koszykarz).

A jeszcze kilkaset lat temu,

Ludzie mieli maks metr pięćdziesiąt.

Takie to rzeczy się dzieją na tym naszym świecie

Matce Ziemi,

Bardzo w sumie fajnej, polecam.

A zdjęcia dostałem od Warner Bros! Hura!

wtorek, 14 maja 2013
Stoker ****

"Stoker" jest to film kinowy do inteligentnego pomyślunku nad różnymi rzeczami. A to o szkole, a to o ołówkach, a to o nagiej kobiecie pod prysznicem. Ale nie bójcie się, bo jeżeli nie lubicie myśleć, to "Stoker" jest również do strachu, który może nami porządnie zatrząchać, ale bez tam jakichś mokrych flaków, tylko za pomocą innych, mądrych sposobów. Tak umieją kręcić filmy tylko reżyserzy z odmiennych krajów od USA. To znaczy znajdzie się jakiś czasem z Ameryki reżyser, co to zrobi zatrważający horror bez krwi, ale jest takie coś rzadkością, której nie ma sensu nawet ze świecą szukać. A w Azji albo w Hiszpanii to takich zdolniachów jest multum! Jakieś mega zatrzęsienie, od normalnie sasa do lasu! Można wybierać, jak kurde w rzodkiewkach, a to większą, albo ociupinkę mniejszą, albo wie pani, ta w sumie mi się bardziej podoba, a ta mniej, to ja wtedy tę poproszę. No i poprosili chłopa z Korei jak tę rzodkiewkę, żeby im zrobił horror do ciarek na skórze, bo sami już w tej całej Ameryce przecież nie potrafią. Zgłupieli tam do całkowitej reszty, pewnie od tych osiemdziesięciu części "Szybkich i wściekłych". Wiecie, powiem Wam coś ważnego. "Stoker" to jest coś. Ludzie w nim są kompletnie inni, chodzą i chodzą, albo stoją i się patrzą na siebie jak jakieś mordercze sroki w gnat. Niby to nic wielkiego, każdy głupek tak potrafi, sobie pomyślicie. A właśnie, że nie potrafi. A wiecie dlaczego?

Dlatego, że nie. "Stoker" jest to film kinowy nakręcony po prawdziwej piękności. Momentami to jest aż tak, jakby się oglądało różne obrazy w drogim muzeum. Ale nie nudne, że "Bitwa pod Grunwaldem" albo "Portret Kolumny Zygmunta", tylko obrazy ciekawe oraz zupełnie nieznane, że nikt takich wcześniej nie widział. Na przykład z krwią. Ładną, ładnie porozlewaną na czerwonej podłodze albo na zielonych roślinkach, z kwiatami i pszczółkami, które bzykają, bo słonko właśnie wyjrzało zza ciemnej chmurki. Uważam również, że Nicole Kidman jest piękna jak jakiś piękny, słynny obraz, i gdyby nie zagrała kiedyś w "Innych", to bym szczerze pomyślał, że widzę ją pierwszy raz w horrorze z dużym domem. Ale zobaczyłem ją drugi raz. Bardzo podobały mi się również takie wielkie kule w ogrodzie. Są one szalenie ważne dla tego filmu kinowego, tylko żeby się o tym naocznie przekonać, no to musicie sami kupić bilecik. No dobra, podpowiem. Nie rzuca nimi Godzilla i nie są to kule z pistoletów - olbrzymów. A wiecie, jak się robi takie kule?

Bo ja nie wiem. Właściwie, to chyba tylko tyle mogę o filmie kinowym "Stoker" napisać. Za dużo jest w nim różnych sporlejrów, a tego nie powinno się lubić czytać, jeśli chce się, żeby film nas do cna zaskoczył. A zdjęcia wziąłem z Internetu. Także tego, nie ma co. Do widzenia.  

sobota, 04 maja 2013
Filmy, że je oczekuję

Chciałbym teraz napisać o filmach kinowych, że je oczekuję i kompletnie się nie mogę doczekać ich zobaczenia na ekranie. To znaczy, nie ma jakiejś chorej biedy, jest teraz trochę filmów kinowych, na które warto zakupić chociaż jeden głupi, malutki bilecik. Dajmy na to taki z Polski "Układ zamknięty" czy "Panaceum" z Ameryki, albo chociażby remake pięknego "Jurajskego Parku", nowy taki sam, jak stary, tylko nakręcony w 3D, na szczęście z tymi samymi aktorami, ciągle młodymi. Także tego, nie ma co. Mógłbym tak wymieniać bez żadnego liku, co nam tam leci teraz w kinach, ale nie po to przecież zatytułowałem ten wpis, że oczekuję. Więc oto są filmy kinowe, które ich oczekuję:

- "Wielki Gatsby" - będzie to film kinowy wielki i bardzo drogi, dosyć mocno kolorowy, ze starodawnym Nowym Jorkiem oraz z Leonardo di Caprio, że jak ktoś lubił "Moulin Rouge", to mu się spodoba "Wielki Gatsby", bo to ten sam reżyser skręcił, a przecież "Moulin Rouge" każdemu na tym naszym świecie Matce Ziemi się podobał, a więc wygląda mi na to, że "Wielki Gatsby" też będą lubić wszyscy.

 

- "Star Trek: Into the Darkness" - będzie to film kinowy wielki i drogi, kolorowy, z nowoczesnym San Francisco oraz z Chris Pine, że jak ktoś lubił pierwszą część, to mu się druga też spodoba, bo to ten sam reżyser skręcił, no a pierwsza każdemu się podobała (tylko głupkom nie), to "Star Trek: Into the Darkness" będą lubić wszyscy.

 

Poza tym będą jeszcze filmy raczej nieznaczne, ale trzeba uczciwie o nich napisać.

- "Iron Man 3" - będzie to film kinowy, że drogi i Robert Downey Jr., podobno najlepsza część, co polubią wszyscy na Ziemi, tylko nie nienormalni jacyś.

- "Szybcy i wściekli 6" - no tutaj to idę o tysiąc pięćset sto dziewięćset, że będzie to samo, co 5 poprzednich części, więc co za różnica, kto polubi, a kto nie?

- "Kac Vegas 3" - to, to jednak chyba tylko głupki polubią. Nie oczekuję absolutnie w ogóle na zobaczenie tego filmu kinowego.

Tak więc, to są oto filmy kinowe, iż je czekam do obejrzenia w kinie. Tylko tyle dziś napiszę, bo jest piękna majówka z upałem, to nie ma co siedzieć i się lampić w komputer. Do widzenia.