luksusowy blog filmowy



Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl
RSS
piątek, 27 maja 2011
LOST - serial

Chciałbym teraz odejść od normalnego tematu, że tylko filmy kinowe i zająć się zgoła "Zagubionymi", że to serial dla po prostu telewizji. I nie myślcie sobie, że coś źle myślę, bo to telewizja. Nie! Jestem już przecież na piątym sezonie, i to na samym końcu jego, czyli w sumie już prawie skończyłem cały serial. Tylko, że teraz mam kilka rzeczy, które się raczej zmieniły we mnie od początku jak zacząłem oglądać "Lostów".

Kiedyś, na jesieni, jak zacząłem to oglądać i widziałem ten napis "Lost", co tak przestraszony leciał w smole, i Jacek Brzostyński mówił "Lost - Zagubieni" i muzyka tak robiła: "...uuuUUUUUU!!!!" to od razu robiły mi się ciarki i drgawki serca, i to też dlatego, że jak byłem mały, to oglądałem "Langoliery" ze Stepehna Kinga, taki film, i książka też wciąga, o ludziach, co spali w samolocie jak lecieli, i jak się obudzili w nocy, to w samolocie nikogo nie było, tylko 10 osób, a samolot leci sobie cały czas!

I jak chcieli radiem porozmawiać z ziemią, to zupełna cisza! Tak, że w sumie to na ziemi wcale nie ma żadnych ludzi, bo jak lecą w nocy nad miastami, to żadnych świateł nie ma nic! I w końcu musieli wylądować, trochę się bali, ale musieli wylądować bo paliwo, i nie powiem, co na ziemi zobaczyli.

To jak słyszałem to "Lost-Zagubieni", to mi też przez reminiscencję "Langoliery" się robiły w mózgu i wszystko od razu naraz, tak że czułem przestraszenie i przejętość, że oni z Jackiem są zagubieni, jak Ci z "Langolierów" i najbardziej to są zagubieni, jak ten napis, co leci w czarności niewiedzy...

No a teraz, już w piątej serii, jak Jacek Brzostyński mówi: "Zagubieni", to nie mam ciarek i zawału, tylko mi się wydaje, że on mówi o mnie i ludziach całego świata, co to oglądają, że wszyscy widzowie są normalnie zagubieni, jak oglądają ten serial. Czyli, że to jest serial o nas, o zgoła widzach.

Mam teraz zupełną nadzieję, i to tak, że pokładam w niej wiele rzeczy i marzeń, że w ostatnim odcinku nie okaże się, że oni są duchami i że tak naprawdę tego serialu wcale nie było, albo że im się śniło, albo że cofną czas i tak o zmienią wszystko i dupa maryna. Bo ja po prostu chcę wiedzieć te rzeczy:

Jak ten cały dym robi wszystkie głośne odgłosy? Przecież nie ma buzi ani nic. I jak on na początku ruszał tymi drzewami, że tak się bałem, a potem okazało się, ze to tylko normalny dym, i nie może przecież ot tak se ruszać drzewami! No to co więc ruszało? No co?!

I dlaczego Jackowi nie rosły przez 4 sezony w ogóle włosy??!!

I czym oni myli swoje zęby, jak są cały czas białe, jak na reklamie? Hę?!

 

a zdjęcie napisu jest ze strony: lostpedia.wikia.com

czwartek, 19 maja 2011
Melancholia ****

Słuchajcie, ja tego filmu kinowego jeszcze wcale jednak nie widziałem, nie miał żadnej przecież premiery, tylko się zupełnie nie mogę doczekać, że go zobaczę, i że nie wytrzymam, to muszę napisać jego srecenzję.

"Melancholia" jest to film kinowy, i on jest tak jakby będący charakterystyczną kontynuacją takich innych obrazów, szczególnie amerykańskich, jak np. "Dzień zagłady", albo zgoła "Armagedon", ponieważ opowiada zupełnie identyczną historię, o kosmicznej kuli, która musi uderzyć w kulę tutaj naszą, ziemską. W nasz dom. I dlatego w sumie kontynuuje von Trier amerykańskie obrazy, bo sam przecież mówił, że on w Ameryce nie był nigdy, nawet na Alasce, a robi o Ameryce filmy takie, że Stany u niego, dajmy na to w "Tańcząc w ciemnościach", są takie same, jak we wszystkich amerykańskich filmach. I tak też jest w "Melancholii".

Zauważmy teraz, że nawet jak Bjórk była zanominowana do Oscarów, za najlepszą piosenkę zaśpiewaną "I've seen it all", to on w ogóle na Oscary nie przyjechał. Von Trier. W ogóle! A Bjórk to pamiętamy była ubrana za łabędzia. To musicie wiedzieć, że dlatego chciała wtedy na scenę przemycić jajko strusie! I jak by śpiewała, to miała je upuścić aż do jego rozbicia, że niby zniosła i niby śpiewa: "Patrzcie, ja was, Akademio zupełnię chrzanię w dupę, tak jak to głupie jajko, co je zniosłam aż do zbicia!". Tylko, że jajo zabrali jej ochroniarze.

Myślę więc, że o filmie tej "Melancholii" będzie bardzo głośno, i to nie dlatego, że von Trier przyznał się w Cannes, że to on ma brakujące jądro Hitlera. Zauważcie, że chodzi też, że to jądro jest u mnie zwykłą metaforą! Tak to sprytnie chciałem ująć, jak mnie na warsztatach z pisania recenzji nauczyli, żeby nie pisać wprost, a nawet, że daję tytuł dajmy na to "Titanic", a recenzję piszę "Ptaków", a ten kto czyta, i ma choć krztę inteligencji, to wyczyta, że tak naprawdę piszę jednak o "Titanicu", i to zupełnie do cna!

Dlatego warto jednak, mimo to wszystko, iść na "Melancholia" film kinowy i zobaczyć samemu, z czym go się po prostu je. Polecam!

 

a zdjęcie końca świata jest ze strony: bartek9011.blox.pl

niedziela, 01 maja 2011
Sala samobójców ****

No to teraz już przyszedł najwyższy czas, żeby zesrecenzować ten tutaj głośny chyba już na cały po prostu świat film kinowy pt. "Sala samobójców". Chciałbym również zaznaczyć, że nawet że jest teraz weekend majowy i to długi, a ten film jest przecież od dawien dawna w kinach pokazywany, to w Kinotece było ludzi normalnie całe mnóstwo, także uważam, że to się zupełnie chwali, że na polskie filmy chodzimy tak, jakby to był zupełnie aż jakiś "Avatar", albo pornus.

Muszę się zwierzyć, że ja nigdy nie spotkałem, ani nie znałem żadnego emu, a jednak teraz się czuję tak, jakbym znał. Taki dobry film jest to. Ale to nie o tym miałem pisać, zapomniałem, dlatego przepraszam. Chciałem też napisać, że to bardzo dobrze, że w końcu u nas w Polsce ktoś wpadł na taki pomysł, że robimy film taki zwykły, smutny o jakiejś zwykłej śmierci, może być nawet nudny, i potem nagle wklejamy w niego film rysunkowy, i wtedy ten film się robi nagle, i to nie wiedzieć wcale czemu, taki po prostu inny, że aż nagle dobry! Ja to pamiętam, że tak w Polsce tylko raz zrobili Konecki i Saramonowicz w "Ciało", który też był o śmierci o ciele martwym i to był zupełnie przecież dobry film. Albo "Kosmiczny mecz", albo "Kto wrobił królika Rogera", że się doda film rysunkowy i mamy od razu wszystko. Wszystko!

Dlatego uważam, że w "Sali samobójców" też są filmy rysunkowe. I potem jak nawet ich czasami nie ma, a emu idzie już spedalony w szkole, to zupełnie tak, jak na amerykańskich filmach idą w "High school musical", albo potem że kamerą komórkową kręcą w kiblu to jak w "Krzyk 4" albo w "Blair witch project", to wtedy jak tutaj w Polsce się tak inteligentnie skręci właśnie na zupełnie różne sposoby, że raz tak, a raz tak, to mamy od razu z nudnego ciekawy film. A jak się bardzo mądrze doda kolorowe rysunki, to już zupełnie dobry. Naprawdę! No to teraz chyba pierwszy raz po polskim filmie kinowym mogę iść spokojnie spać. Szkoda tylko, że nie w 3d go zrobili, ale to ja czekam w sumie na "Bitwę warszawską".

Pięknej majówki ja życzę teraz!

ps. Ja to mam w sumie tylko jedną uwagę, że do tego niebieskiego oceanu, jak oni są na tej plaży z filmu kinowego "Kontakt", to bym dodał chociaż jedną płetwę piranii. Ale to tak ten... nie musi w sumie być.

 

a zdjęcie emu jest z: germanamur.blogspot.com