luksusowy blog filmowy



Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl
RSS
środa, 29 grudnia 2010
Buried ***

Jest to film kinowy o wielkiej metaforze, która jest dobrze obmyślana i nie jest wcale jakaś głupia. Zaczyna się już na samym początku, kiedy żółta kreska idzie sobie normalnie prosto i nagle skręca w dół, a potem kopie jak śruba przez ten piasek i zamienia się w ciekawe kwadraty albo w różne widły i kreski. Tylko uważam, że absolutnie ważne jest, że ona w ogóle wcale nie zamienia się w coś okrągłego, w żadne normalne kółko albo jakiś łuk. Nic z tych okrągłych rzeczy. Ona tylko bez jakiejkolwiek przerwy robi wszystko proste jak od linijki. Więc to po pierwsze. To jest pierwsza składowa wielkiej metafory.

Teraz druga składowa. Zauważyłem jeden moment w tym filmie, że okazuje się, że ta trumna nie jest taka zupełnie przecież mała, tylko bardzo wysoka, licząc od Ryana Reynoldsa, z jakieś dziesięć metrów raczej, jak blok z czterema piętrami. I teraz bardzo ważne, skupcie się, bo kiedy już jesteśmy najwyżej jak kamera jest najwyżej, to wtedy się tak przeczuwa, że zaraz przeleci dziki ptak i chmura i zacznie padać deszcz. No i kiedy to już ma się stać, to wtedy nagle znowu trumna jest mała. Więc to jest druga składowa wielkiej metafory.

No to teraz już trzecia, ostatnia. Jak się kończy film i lecą napisy, to ja odwrotnie niż inni zostałem sam w kinie, bo chciałem odetchnąć, byłem zmartwiony tym całym piaskiem. I tak siedzę, oddycham, napisy poleciały i nagle film dalej leci!

Dalej!

Tak specjalnie spryciarze zrobili, żeby było dla zaskoczenia bardziej! Ha! To tylko w Hollywood tak umieją robić. Albo w Indiach. No i wtedy okazuje się, że Ryan Reynolds jednak żyje, a z tyłu za jago głową jest pusto.

Pusto!

Nie ma żadnej ściany i cały ten czas nie było, tylko on tam po prostu nie patrzył, bo przecież żaden człowiek nie ma oczu na głowie na czubku! No więc wychodzi z tej kurewskiej trumny i wtedy okazuje się, że trumna była cały czas na tratwie ratunkowej na samiutkim środku oceanu. I wtedy on zaczyna płakać, bo się cieszy, tylko nie ma żadnej wody słodkiej, a chce mu się pić. Dlatego nie wiadomo tak naprawdę czy płacze bo się cieszy, czy że chce mu się pić. To fajne jest dlatego. I potem on nagle siada i patrzy na dół, a tam bomba, że za 90 minut wybuchnie! I wtedy jest już naprawdę koniec filmu. Więc będzie druga część, bo bomba musi zawsze wybuchnąć.

To teraz, jak złożyć te trzy części metafory, to wyjdzie piękny, gruntowny film o wielkim przesłaniu, który porusza każdego Polaka w Polsce i zagranicą.

Myślę też, że w drugiej części będą pływać dookoła tratwy piranie!

czwartek, 16 grudnia 2010
Oscary 2011

Tutaj chciałbym teraz omówić, że zbliżają się Oscary roku 2011. Jest to bardzo ważne święto międzynarodowego kina, które każdy szanowany kinoman powinien znać, oraz w nim uczestniczyć. Dokładnie tak, jak ja. I dlatego napiszę teraz dosadny apel do telewizji w imieniu wszystkich Polaków i Polonii zagranicznej, a potem pod apelem uprzejmie proszę się podpisać, albo, że lubię, że się Państwo zgadzają ze mną.

 

Apel do telewizji!

Drodzy Państwo w Telewizji!!

Bardzo dużo litrów wody popłynęło w Wiśle, ile już nie puszczacie rozdawania Oscarów!

I sam pamiętam, że nawet jak był kompozytor nasz, który jest bardzo znany wszystkim zagranicznym krajom, pan Kaczmarek, jak był nominowany, albo też film pana Wajdy, Katyń, i pan Wajda też jest przecież znany wszystkim ludziom z innych krajów.

Wszystkim ludziom!

Albo inne filmy, jak na przykład Katedra albo Avatar. To chociaż to wszystko to byli Polacy, tak jak my, to Wy wcale nie puściliście rozdania Oscarów. Wcale! Rozumiecie? Dlatego sądzę, że powinniście się wstydzić. Jak Wam nie wstyd? Jak wam tak może być? I teraz ja tutaj bardzo proszę o to, by to rozdawanie Oscarów, które będzie w lutym było normalnie pokazywane w telewizji. Jak w innych krajach, wcale nie takich lepszych.

Dziękuję.

 

I to właśnie był ten apel. Teraz jestem pewien, że on dotrze do telewizji, i zostanie normalnie, z szacunkiem przeczytany i że będą nareszcie myśleć o tym, czy puszczą Oscary.

 

A teraz ja tutaj proszę o podpisy, albo, że lubię, żeby TVP nie myślała sobie, że my tutaj apelujemy ot tak, sobie a jakimś nienormalnym muzom.

sobota, 11 grudnia 2010
Pirania 3d ****************

To przecież największy film, jaki widziałem jest!

Zobaczycie, będzie tysiąc nagród, Oscarów, to już mogę obstawiać, że co najmniej za film, reżyserię, scenariusz i aktorów i film krótkometrażowy dostanie Oscary "Pirania 3D".

Jest to film kinowy, bardzo prawdziwy, o morderczych piraniach, gra wielka ilość znanych aktorów, to nawet Richard Dreyfuss tu robi różne rzeczy z takim wirem, zobaczycie, ten co w filmie Spielberga o rekinie grał, a Spielberg potem nakręcił fałszywy, nieprawdziwy "Jurajski Park", to już pisałem, i myślał , że my wszyscy jesteśmy jacyś niedouczeni i głupi, ale teraz w końcu ktoś zrobił porządny, prawdziwy film o piraniach, które mordują i jest teraz normalnie napięcie i krew taka jak powinna być, a nie jakaś wymyślona jak w "Pile" albo o wampirach, i teraz to od razu ja na przykład wierzę we wszystko, co zobaczyłem, że one tak wypływają z jaskini i tam czekały, i płynął prosto do portu robić spustoszenie i lać krew wielu ofiar, głównie takich młodych ludzi ze szkoły.

Ty było na tytuł wstępu, a teraz robimy porządną, inteligentną recenzję, bo jest o czym w końcu. No więc chcę najpierw zrobić coś takiego, że każdy wie, że ruchanie jest złe, to znaczy jak jest ruchania dużo i za darmo i ciągle z kimś innym, i o tym mówiły takie filmy jak "Piątek 13", albo "Halloween", albo taki trochę świeży film kinowy "Krzyk" i jeden i dwa i trzy. I ludzie, co napisali te filmy, to właśnie ustanowili zasadę, że nie wolno się nigdzie dotykać, że można zrobić pocałunek, ale nic więcej, i jeśli ktoś zrobi odwrotnie, to wtedy no nie ma mowy, że on przeżyje, gdyż ma całe cierpnie za karę! Za złe zachowanie jest on zarżnięty żywcem! I teraz w "Piranii 3D" też jest taki sam regulamin, tylko chyba z tysiąc ludzi go wcale w ogóle nie przestrzega, a tylko 4 albo 5 osób tak. I ci dobrzy proszą, żeby przestrzegali, o tak:

"Proszę, wyjdźcie z wody!"

Ale oni wcale nie wychodzą, tylko się jeszcze bardziej rozbierają i chcą się ruchać i tu i tam i tak i srak i wtedy wypływają piranie, tysiące, miliardy piranii i karzą te głupie rozruchane tłumy.

Czyli, że to taki właśnie morał, i myślę, że w obliczu całego tego krzyża na Krakowskim Przedmieściu, że ten film znaczy coś zupełnie więcej. W takim obliczu te piranie z filmu są kimś zupełnie innym, one są w moim mniemaniu apokalipsą dla nas wszystkich, za wiele grzechów, szczególnie takich o rozbieraniu się.

Teraz muszę poruszyć, że ten film jest w 3D, to jest takie, że nie widziałem nigdy filmu horror żeby krew chlapała z ekranu mi na nos, albo na popcorn, ale to nie tylko to, proszę Państwa. Nie tylko to! Bo też na przykład różne cycki były wtedy na sali kinowej, albo że nogi i tyłki pływały, i to tak bardzo, że aż dosłownie czułem na twarzy te wszystkie cycki, a że tam było z tysiąc ludzi, i każdy miał po dwa, czyli to daje dwa tysiące cycków na twarzy, to aż się nie chce wierzyć, i "Avatar" zwyczajnie ginie w ten sposób.

Ale z tym 3D mogłem w końcu, no w końcu! popływać z piraniami, albo one wokół mnie, że wszystkich mordują, tylko nie mnie, tylko nie mnie! Bo jestem z nimi braćmi i siostrami, i one to czują, pamiętają, że wszyscy pochodzimy od piranii! Wszyscy! I ty też!

Wszystko, tak jak marzyłem, jak śniłem, albo czytałem w różnych książkach, kocham ten film, słyszycie? Kocham "Piranie 3D"!!!

piątek, 10 grudnia 2010
Das Boot *

To jest taki stary ze zmarchami już film kinowy, gra w nim jako kapitan aktor Jurgen Prochnow, on ma bardzo niebieskie oczy, i od razu pamiętam jak moja nauczycielka od polaka w liceum ogólnokształcącym wiele razy mówiła, że czym charakteryzuje się Paul Newman? No czym? Nie wiecie? Niebieskimi oczami! I właśnie Jurgen Prochnow też ma takie niebieskie oczy, ale że to jest film o morzu, a właściwie pod wodą, to ten kolor niebieski bardzo pasuje do wszystkiego, do wody, mew i ryb, więc w moim mniemaniu jest to wcale nieprzypadkowe, że kapitana w filmie kinowym "Das Boot" gra aktor, który ma niebieskie oczy, jak morze pod wodą.

Film kinowy "Das Boot" jest bardzo długi, bardziej niż "Incepcja", ale praca kamery jest za to jak najbardziej profesjonalna i godna podziwu. Jak ona tak jeździ w tą i nazad za marynarzami, i tak przechodzi przez te wszystkie dziury, a to tu, a to tam za tymi marynarzami, to mnie się przypomina takie rozumienie tego filmu, że łódź podwodna to tak na niby jest kobieta z pochwą, a kamera to tak naprawdę jest taki na niby penis. I że wtedy mamy stosunek płciowy, między kobietą i mężczyzną, a marynarze, co biegają przed kamerą, czyli penisem, to są po prostu zwykłe plemniki. Tylko nie ma wcale a wcale żadnej damskiej komórki jajowej, więc jest to film o parze, która ma problemy z zajściem w ciążę i nie może mieć dziecka.

Film rodzinny o problemach psychologicznych tak naprawdę, a nie o wojnie i pływaniu.

Ale jednak film nie za dobry, bo aż przez trzy godziny tylko o stosunku w seksie. Nudny pornus. Dlatego tylko jedna gwiazdka.

Tagi: das boot
10:00, kukok
Link Komentarze (2) »
wtorek, 07 grudnia 2010
Dla niej wszystko ****

Jest ogromna ilość wchodzeń na ostatnią srecenzję, tej o omawianiu dzieła pod tytułem "Essential killing", dlatego sądzę na pewno, że te wszystkie trudne warsztaty z pisania o filmach w Międzyzdrojach przyniosły dla mnie brzemienny skutek. Bardzo się dlatego cieszę, że podjąłem się wyzwania o metamorfozie mojego pióra na zupełnie nowe, bardziej intelektualne i już skomplikowane owo pióro.

Dlatego chciałbym tylko tyle opisać tytułem wstępu, że podziękuję jeszcze za wszystkich, którzy przeczytali srecenzję o "Essential killing" i bez wahań teraz idę do meritum tutaj filmu, którego tytuł zawarłem już w tytule srecenzji.

Otóż film kinowy "Dla niej wszystko" to film z jak najbardziej znanymi aktorami, mającymi brzemienny wkład na historię globalnego kina. Otóż występuje tutaj mocno znany aktor Russel Crowe, znany nam wszystkim Polakom, a także Włochom, Hiszpanom, oraz uważam, że dla wielu amerykańskich miłośników kina jest on aktorem co najmniej na pewno bardzo znanym, o wielu fanach.

Aktor ten grał w naprawdę bardzo wielu filmach kinowych, uważam, że starczy tylko wspomnieć na pewno "Gladiator". Jest to film kinowy będący wielkim dziełem o toczeniu rozrachunku z imperium rzymskim, które stało tysiące lat na krwi i nędzy niewinnych istot oraz ofiar. I Russel Crowe jest tutaj takim uważam pierwszym człowiekiem, który zupełnie nie bał się powalczyć o krew niewinnych istot oraz ofiar, które były cały czas ćwiartowane przez tysiące lat, i na nich budowali to całe królestwo rzymiańskie, budowali na rzucaniu lwom oraz tygrysom. Albo, że na arenę wlewali wodę, i potem pływali tam statkami pomiędzy piraniami o zębach jak ze stali, i że robili bitwę między piratami o wyspę skarbów. Taką to właśnie na krwi i nędzy ofiar mieli oni zabawę. I dlatego, że Russel Crowe właśnie był odważny i że postanowił o to powalczyć jak jeden mąż, nie bał się, co powiedzą jacyś inni ludzie, wrogowie jego, to dlatego stał się brzemienny w skutkach i jak najbardziej napisał swoje imię w historii kina globalnego.

Dlatego uważam, że Russel Crowe został od dawna bardzo dobrym aktorem, który wie, co robi, bo wie, że potem wszystko widać na ekranie, i że kamera nie jest jakaś ślepa, tylko normalnie widzi. Wszystko widzi.

poniedziałek, 06 grudnia 2010
Essential Killing ???

Nie było mnie, bo wyjechałem na takie ciężkie warsztaty do Międzyzdrojów, gdzie to oglądaliśmy wiele filmów, też stare, przykładowo włoski "Złodziej motorów" albo z Niemiec "Nosferatu, synfonia horroru", bardzo poważne filmy, tworzące naprawdę zaawansowaną historię globalnego kina, i musieliśmy te właśnie wszystkie istotne dzieła opisać na piśmie, i to na ocenę, zatem kurs zakończyłem na ocenę bardzo dobrą, mam nawet piękny dyplom uznania, jak dostanę skaner to go tutaj wkleję, tak więc tytułem rekapitulacji wstępu, jestem teraz gruntownie obyty z wieloma najistotniejszymi tytułami.

Jak już pewnie wyczytaliście, pozmieniałem zupełnie styl rodzaju srecenzji, jest on teraz bardziej skomplikowany i intelektualny, to dzięki właśnie tym warsztatom z Międzyzdroji. Tak więc z radością i bardzo na nowo, a to dlatego, że z innym już zupełnie piórem wracam do częstego pisania srecenzji, ale już bardziej profesjonalnie i po zawodowemu.

To było jeszcze jednak tytułem rekapitulacji wstępu, a teraz pragnąłbym poświęcić się ocenie filmu pod tytułem "Essential Killing", naszego rodaka, znanego wszystkim Polakom, a także Włochom, Hiszpanom i dla wielu sławnych filmowców amerykańskich też on jest nieobcy, tak więc przechodząc do omówienia istoty filmu, właściwie, to nie bardzo doszedłem do tego, jak go ocenić, bo kiedy siedziałem w ciemnej jak noc polarna sali kinowej, to obok mnie siedziała taka zboczona para.

I oni najpierw dotykali się, no to dobrze, nie ma problemu żadnego, bo ja też czasem się dotykam w kinie, jak na przykład na "Incepcji" na scenie z piraniami. To niech się dotykają.

Ale potem wzięli popcorn i go rozsypali, tak, że i na mnie słone okruszki upadły z irytującym łoskotem, ale to jeszcze zacisnąłem szczękę, nie będę przecież awantury wszczynać o takie pierdnięcie, a na filmie akurat było leśne lizanie suta, to mnie pochłonął owy film bez reszty, a jednak tylko na chwilę, o czym sądzę wspomnieć gwoli sprawiedliwości.

No, ale kiedy tak siedzę, a tytułowy bohater cwałuje na bieluśkim jak dzień polarny koniu i czyni to gwoli sprawiedliwości bardzo zawodowo i profesjonalnie, jak gdyby to była istna Maja Komorowska z "Cwału" Krzysztofa Zanussiego, no i tak siedzę, cwał pędzi, a tu nagle spada mi na ucho i wisi jak Bjork na szubienicy w "Tańcząc w ciemności" męskie nasienie, to wstałem i jak owy koń bieluśki wypieprzyłem z kina do Wisły jakbym, że jestem samą Mają Komorowską normalnie tak szybko.

Kim byli ci ludzi ta para, nie wiem, oraz zupełnie nie chcę tego wiedzieć, jaki to wstyd oraz zupełne znieważenie, bo to jeszcze przecież na Skolimowskim, który nie obcy jest wszystkim Polakom, a także Włochom, Hiszpanom i pewnie nawet Alfredowi Hitchcockowi, gdyby tylko żył. Ech...