luksusowy blog filmowy



Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl
RSS
piątek, 08 listopada 2013
Kapitan Phillips

Dziś zaproponuję nam przepiękny opis, że co mieli na myśli ci, którzy skręcili film kinowy o premierze aktualnej pt. "Kapitan Phillips". Pewnie każdy, kto ma choć trochę świeżego oleju w głowie albo potrafi używać Google'a wie, iż jest to przaśna opowieść jakby nie było piracka. Ale pewnie nie wszyscy stwierdzili tak już od razu hop siup, że zrobiono tutaj jeden wyraźny wyjątek: zamiast żagli i armat występują na ekranie ropna benzyna oraz nowoczesne rzeczy znane i mniej znane. Taka popularna ostatnio zabawa w Hollywood: nowe, a jednak stare. Stare, a jednak nowe. Jeśli niektórzy się teraz zmartwili, to mam dla nich super pocieszenie. Gdyż jak tylko się zamknie w kinie oczy (albo oko, jeżeli ktoś ma jedno), to da się wyczuć, że w sumie na ekranie są i żagle i piraci z hakiem i statki Kolumba albo nawet Arka Noego. Także głowa do góry i bez marudzenia! Jednak to nie o tym chciałem dzisiaj pisać, ale o czymś kompletnie odmiennym. O czym? Dowiedzą się Państwo zaraz pod zdjęciem.

Witam Państwa pod zdjęciem, czyli uwaga, zaczynam właściwą treść. W zwykłym skrócie: "Kapitan Phillips" jest to film kinowy o tym, że Tom Hanks daje radę. Jak on ją daje i czy daje do samiutkiego końca, to już trzeba zakupić bilecik i obejrzeć na własne oczęta. Ja się tylko oprę o taki zarys, co już był w trailerach i każdy go raczej wie. Poza tym, ta przecież historia jest jak najbardziej autentyczna, więc jeżeli czyta mnie jakieś ciekawe jajo, to niech sobie w gazetach poczyta zakończenie i da mi święty spokój! A zatem, co mieli na swojej myśli filmowcy? Otóż, moim tutaj zdaniem wielką metaforę. Być może największą od jakiegoś czasu w historii kinematografii. Weźmy statek, tak naprawdę jest on przecież nie jakimś głupim statkiem, ale przykładowym ciałem człowieka, np. gładkiego jak ma Megan Fox, albo ze zmarchami, czyli że Cher, która skrzętnie to przed nami ukrywa. Oj skrzętnie. Ale my swoje wiemy, prawda? Młodość nie trwa tysiąc lat, pani Cher, a dwa razy na świecie nic nie ma, każda polska babcia to wie. Zatem statek = ciało. Kto są więc ci wszyscy piraci? Dowiedzą się Państwo dopiero pod następnym zdjęciem.

Są więc Państwo pod następnym zdjęciem, piraci to są bakterie i wirusy, co powodują śmiertelnie poważne choroby. Atakują one statek, że tak naprawdę jest aktualna jesień i człowiek o ciele, jak ten statek jest smaczną pożywką dla grypy, ospy, złamania nogi oraz innych, bardzo teraz modnych zakażeń. I tak jak piraci, tak i nasze bakterie mają swoje potrzeby. Z kolei ocean, to nic innego jak człowiecze życie, taka jest prawda. Słona woda chlupocze w oceanie, a życie jak ocean, pełne jest soli. Tak. A odważny kapitan Tom Hanks, to w rzeczywistości zwykła tabletka. Zatem "Kapitan Phillips" jest filmem kinowym nie z akcją morską, ale o walce człowieka z chorobą za pomocą tabletki. Czy Tom Hanks ją przegra, jak w "Philadelphii", czy wygra jak nigdzie indziej? Wiem, ale nie powiem. Do widzenia.

P.S. Natomiast dźwięk opiewam w tym filmie na maksymalną notę o czterech gwiazdkach: *,*,*,*.

piątek, 01 listopada 2013
Wspominamy tych, którzy odeszli.

- Ej, czopie - mówi Sok z Żuka.

- Dzień dobry panu - odpowiada Heath Ledger.

- Sok z Żuka jestem, a Ty?

- Bardzo mi miło. Ja nazywam się Heath Ledger.

- Masz ty może mleczko w tubce słodzone, zagęszczone?

- Niestety nie posiadam.

- A oranżadkie w proszku?

- Aktualnie już ją spożyłem, przykro mi.

- A na przedmieściu domek, a w domku wodę światło gaz?

- Tutaj również muszę odpowiedzieć za pomocą przeczenia.

- A co ty masz? 

- Why don’t you give me a call when you want to start taking things a little more seriously? Here’s my card.