luksusowy blog filmowy



Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl
RSS
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Matka Teresa od kotów ***

Bardzo uwielbiam filmy kinowe polskie, ale najbardziej to takie, w których tak od razu nie wiadomo, o co tym wszystkim aktorom chodzi. O co im tak naprawdę chodzi i trzeba pomyśleć, a nie jak na filmach z Hollywood, że nie myśleć.

Bo tutaj to jest, że taka wielka metafora, obmyślana w tę i nazad, i to bardzo dokładnie. Brawo dla Paweł Sala! Dlatego przy "Matce Teresie od kotów" możesz sobie myśleć, co się podoba tam komuś, a to już wtedy zależy od proszę ja Ciebie Szanowny Czytelniku, od Ciebie, co nie?

No bo tak, jeśli dajmy na to, zostałeś kiedyś studentem na architekturze, nie? no to dla Ciebie będzie to film najbardziej o tym, że to mieszkanie, gdzie mieszkały koty, to było z lustrami i miało wiele pokoi. I Ty, ja już to widzę, jak oglądasz "Matka Teresa", to od razu sobie tam w głowie robisz analizy, że tutaj jest ściana nośna, a te okno to mogłoby być zamiast podwójne to na przykład, pojedyncze i to nie z żadną żaluzją, tylko z roletą z wzorami, że jakieś na przykład kobiety-koty.

A jeśli dajmy na to jesteś, że skończyłeś szkołę medyczną dla zwierząt, to będzie wtedy ta cała "Matka Teresa od kotów" o tym, że te koty są chore, bo jedzą martwy kalafior zamiast ryb. I że ja już widzę, jak wtedy od razu myślisz i pytasz: Ile to ja bym musiał wydać na kuwety dla aż tylu kotów, a na ryby, albo na szampony żeby nie miały pcheł, i dalej już to widzę, jak myślisz, że ile byś się musiał gimnastykować, żeby żadna pchła nie skoczyła na Ciebie, i żebyś nie zaniósł jej, nic a nic nie widząc, do szpitala na operację, bo by wtedy wskoczyła do trzustki w pacjencie z narkozą, albo do głowy otwartej na przykład. Nie?

No, a jeśli dajmy na to jesteś prezydentem, to widzisz, że te wszystkie krzyżyki, które noszą koty, to masz reminiscencję o krzyżu na Krakowskim Przedmieściu, no i dopiero wtedy robi się naprawdę wielki film o ważnych rzeczach dla każdego Polaka w Polsce i w innych krajach zagranicą. Tylko, że ja nie wiem nic o takim patrzeniu na ten film kinowy, gdyż nie jestem przecież żadnym prezydentem, i tutaj właśnie trochę szkoda, że tylko prezydent może w kinie zrobić z tego filmu o Matce Teresie największy film, a inni, architekci i weterynarze już mniejszy.

I przez ten minus odjąłem od czterech gwiazdek na początku jedną, tak więc to się równa trzy gwiazdki. Ale to i tak się chwali przez wielkie CH.

piątek, 28 stycznia 2011
the kids are all right ?

strasznie się czuję ze wstydem, kiedy muszę napisać o tym filmie kinowym, bo jest on o rzeczach, o których nie wolno normalnie mówić i pisać, bo to bardzo niebezpieczne w Polsce, a ja chcę długo żyć, dlatego tak na niby będę pisać o tym filmie, że on jest zupełnie inny

no więc film kinowy "the kids are all right" to zupełnie interesujący film o portrecie rodziny, która ma różne problemy, takie normalne, jak każda normalna polska rodzina, że jest smutno, bo nie mają wcale pieniędzy albo że ojciec bije całą rodzinę, bo Papież zmarł, albo dzieci nie chcą się uczyć i piją w starych bramach obok różnych szczerbatych liszajów, taki to właśnie film, w którym się bardzo dużo pije piwa po pracy, co robi coś takiego, że ciepło na sercu czuję, naprawdę jest mi ciepło i myślę, że wtedy czuję się bezpiecznie,

tylko tak sobie myślałem, jak jechałem z rańca tramwajem do roboty, że to w sumie bez zupełnego sensu ten film, no bo skoro wszyscy wiemy, jak to jest i jak się żyje od aż dziada pradziada, to po co coś takiego kręcić? no po co?

i o tym właśnie jest ten film, myślę, że warto go zobaczyć, naprawdę

 

ufff, udało się

środa, 26 stycznia 2011
Gabinet doktora Caligari *

To ja już wolę "Palimpsest", albo jakieś inne o psychicznie chorych, że na końcu okazuje się, że to sen, albo że Bruce Willis jest duchem.

Nuda i już to wszystko dawno było.

the Fighter ****

Że on potrafi tak się zmieniać, a to raz gruby, a to raz chudy, to jak Christian Bale jeszcze takiego aktora nie było, oprócz:

Marlon Brando w filmie kinowym "Wyspa doktora Moro" jest gruby,

Goldie Hawn w filmie kinowym "Ze śmiercią jej do twarzy" jest najpierw chuda, potem gruba, potem chuda, a potem bardzo stara,

grubas z filmu kinowego "Siedem" jest bardzo gruby, ale on nie żyje, to się w sumie nie liczy,

Angelina Jolie w filmie kinowym "Oszukana" jest bardzo chuda, albo ma za duże futro, co je nosi,

Kathy Bates w filmie kinowym "Misery" ma bardzo grube nogi,

i w filmie kinowym "Sok z żuka" jest taki płaski gościu na wieszaku, co jeździ w biurze oraz w poczekalni, taki czarny, że aż chudy od papierosów, no to on właśnie,

i w zasadzie to już zupełnie wszystko, więc tylko Christian Bale był najpierw gruby w "American Psycho", potem chudy w "Mechanik", potem gruby w "Batmanie Początku" i potem znowu chudy w filmie kinowym "the Fighter", czyli, że w sumie zupełnie prawie, jak Goldie Hawn, ale co tam, cztery gwiazdki daję, bo takie rzeczy piechotą jakąś nie chodzą.

 

Synecdoche, New York *

To sto lat temu takie filmy kręcili, jak drut proste, to już "Zakazane piosenki" są bardziej nowe i jakieś takie sofistikejted obok tego filmu o tej całej synekdosze, dlatego uważam ten film za zupełnie swoistą parodię filmu kinowego, że wiemy wszystko od samego początku, a najbardziej to w zasadzie jak ta cała historia się zakończy, i na pewno nie puentą.

Szkoda czasu, bo zapewniam, że każdy, nawet jak się nie zna na kinie i ogląda tylko na Święta Narodzenia albo Ukrzyżowania coś w telewizji, to już zna filmów tyle wystarczająco, że wie o "Synekdosze" myślę, że w zasadzie wszystko.

przepraszam

Kurde, ja Was strasznie przepraszam, i od teraz już będę normalnie jak człowiek pisać bloga, a nie jak jakiś nienormalny, co ma emocjonalne jakieś rozchwianie, jak Jack Toręs w "Lśnieniu", że raz pisze, a raz nie, albo tylko, że "Jack jest zły kiedy jest głodny, bo nie może się bawić normalnie jak człowiek.".

Bo widzicie, oglądam teraz często "Lostów", taki serial o zaskoczeniach, i jak już kończę odcinek oglądać i mam srecenzować, to na przykład na głównego bohatera spada z nieba siekiera i jak jest już trzy centymetry albo i nawet jeden czasami od jego głowy to wtedy nagle robi się koniec odcinka no i nie ma chuja, no muszę zapodać kolejny i tak do zesrania i nie jem, nie piję, nie myję pach, rzuciłem pracę, życie prywatne, pęcherz i jelito pełne aż trzeszczą, taka jest prawda że śmierdzę jak sto krowich placków na deszczu.

Poza tym te wszystkie Złote Globy i teraz jeszcze nominacje do Oscarów, no i nie mam, no zabijcie mnie ale nie mam czasu, no nie mam, przecież go Wam nie wytrzasnę jak Filip z konopii, co nie? Ale już mam i będę pisać jakem Kukok.

Dziękuję i pozdrawiam i z wyrazami szacunku

Kukok.

niedziela, 16 stycznia 2011
strasznie przepraszam

Strasznie przepraszam, że nie piszę, "Lostów" oglądam i jestem ciekaw, kto rusza tam drzewami, dlatego jeszcze trochę, ale jutro są Złote Globy, to w poniedziałek na pewno o nich napiszę, że kto dostał sprawiedliwie, a kto nie dostał. Nie bądźcie źli, ja naprawdę bardzo Was wszystkich lubię. Pozdrawiam. Kukok.

niedziela, 09 stycznia 2011
Knight and Day

Otworzyłem dziś rano laptopa i znalazłem tam taki wielki WIELKI pomnik. Cokołem była Cameron Diaz, a na niej stał wielki WIELKI jak sam Joseph Stalin, Tom Cruise. Miał 25 lat, wielką klatę i był taki fajny, że wyrzygałem poranną kawę.

czwartek, 06 stycznia 2011
Black Swan ****

Jest to wielki film kinowy o głębokiej metaforze. Bardzo lubię rozwiązywać różne zagadki na ekranie, na przykład Szósty Zmysł albo Agathę Christie. I tutaj w Black Swan taką zagadkę stanowi właśnie wielka metafora. O tego typach pisania o filmach uczyłem się na warsztatach w Międzyzdrojach, że w każdym filmie jest zwykle mała metafora, że niby film jest o piraniach, ale tak naprawdę jest o poszukiwaniu adoptowanej matki. Jednak czasem zrobią filmowcy naprawdę wielką metaforę i wtedy film jest już tylko wspaniały. To jest właśnie tutaj w filmie Black Swan.


I teraz uwaga, bo będzie sporlej. Tak więc, jak już na końcu na napisach się metaforę rozwiąże, to okazuje się, że Natalie Portman nie opowiada nam o historii baletnicy, a tak naprawdę o wielkiej piosenkarce (i tutaj już nie powiem jakiej, niech każdy się sobie samemu domyśli). Ta piosenkarka wskutek zarażenia w metrze zapada na taką bardzo rzadką chorobę, że tylko jedna osoba na 100 milionów na nią zapada, a i to nawet nie jest takie pewne. Ta choroba to jest tak zwana Łabędzia Grypa, polega ona na tym, że człowiek stopniowo zamienia się w tak jakby łabędzia, czyli, że

1.) wyrastają ludziom skrzydła na łopatkach

2.) traci się głos, i jak łabędź się potem tylko syczy, prycha i klekocze.

I Natalie Portman taką właśnie ma tutaj wielką osobistą tragedię, że dosłownie nie może tańczyć,. Ale tak naprawdę w wielkiej metaforze przez tą straszną chorobę traci głos i nie może już śpiewać, pomimo, że tak bardzo to kocha. I dlatego to film jest o tragicznej piosenkarce.

Bardzo smutny film, dający do mocnego myślenia, i przede wszystkim trudny w odbiorze, bo trzeba trochę pomyśleć.

sobota, 01 stycznia 2011
nowy rok!

I żeby już nigdy więcej byśmy nie musieli, że wychodzimy z sali kinowej , bo jakieś "Ciacho", albo "Trick" takie głupie polskie, albo zagraniczne "Koszmar z ulicy wiązów 2010". To sobie i Wam życzę!