luksusowy blog filmowy



Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Zniewolony

Trudne filmy kinowe mają to do siebie, że warto je kręcić. Cały ciężki pot na czole, jaki wyciskają pracowity reżyser i aktorzy pełni talentu jest potem grzecznie zwracany w postaci wielu sprzedanych biletów oraz słynnej nagrody, która każdy kto ma choć trochę oleju w głowie chciałby postawić na szafie. Chadzam do kina niesłychanie często, jednak takie filmy jak "Zniewolony" udaje mi się zobaczyć bardzo, ale to bardzo rzadko, przysięgam. Jest ich najzwyczajniej w świecie przerażająco mało, nad czym mogę sobie tylko ubolewać smutnymi łzami. A łez ot tak bez powodu przecież nie przelewam, kto mnie zna, ten sam wie. Ale dość już o mnie, przejdźmy teraz gładko do objaśniania, co to właściwie jest ten cały "Zniewolony" i dlaczego warto opiewać go na maksymalne 4 gwiazdki. Po pierwsze - tytuł. W Ameryce nazywa się on "12 years a slave", co znaczy ni mniej, ni więcej tylko "12 lat, a niewolnik". Oczywiście brzmi to jak tytuł skomplikowanej książki dla specjalistów naukowych od spraw porównywania tabelowego, dlatego u nas mądrze przetłumaczono go inaczej. Gratuluję! Kolejna sprawa, że istnieją poprzednicy z podobnym tematem. Każda mama i babcia zna na pamięć "Przeminęło z wiatrem". Każdy dziecko oraz młodzież widziało milion miliardów razy "Zabić drozda". Wszyscy dokładnie wspominamy i gorąco uwielbiamy "Amistad", "Kamerdynera" oraz "Służące". Szczerze? Dobrze Państwu radzę, pozapominajcie te wszystkie tytuły, ponieważ "Zniewolony" wygrywa z nimi bez żadnej głupiej ceregieli. Jest on jak ten słynny kamień milowy, który na nowo wyznacza niemacane stopami szlaki i trasy oraz robi wielką historię światowego kina.


Kolejna ważna rzecz - aktorzy. Przy nich wszystkich Meryl Streep może się schować, gdzie pieprz rośnie, taka jest prawda. Do tej pory uważałem jej talent za najbardziej ładny i rozwinięty na świecie. Szczerze? Teraz, to on mi zwisa i kompletnie powiewa. To znaczy jest Meryl ciągle wielka, ale to już nie to samo, co kiedyś. Niestety. Pokazali się teraz więksi, co nam naocznie udowadnia właśnie "Zniewolony". Cóż, czasy się zmieniają jak w kalejdoskopach, wszyscy płyniemy i nikt dwa razy się nie wykąpie w tej samej sekundzie. Ktoś musi wyjść z wody, żeby wykąpać się mógł inny ktoś. W tej chwili kąpią się Chiwetel Ejiofor oraz Lupita Nyong'o, a Meryl Streep wyciera się na brzegu. Warto również wyraźnie wspomnieć, że są w "Zniewolonym" także Brad Pitt, Michael Fassbender, Paul Dano oraz drugi Paul, Giamatti. Nie robią oni za jakąś tam ozdobną błyskotkę, jak Megan Fox w "Transformersach", ale z całej siły udowadniają, że jeżeli chodzi o talent, to byle mokro ubłoconej sroce spod ogona nie odpadli. Chciałbym również zawrzeć w niniejszej srecenzji odważną polemikę z Michałem Oleszczykiem, że kompletnie zgadzam się z nim, iż "Zniewolony" jest bardzo dobrym filmem, ale nie zgadzam się, i to ogromnie, że poprzedni tytuł Steve'a McQueena pt. "Wstyd" jest, robię teraz dokładny cytat: "katastrofalny". Daję moją głowę, że "katastrofalny", to może być "2012" albo "Titanic", ale "Wstyd"? Jednak kłócić się nie mam w zanadrzu zamiaru, każdy przecież myśli co innego i od tego jest świat, żeby nam wszystkim ofiarował nad głowami jeden solidny dach.

A teraz uwaga, gdyż będę rekapitulować: Zatem, dobieramy się w pary, albo trójkąty, albo grupy szkolne i wycieczki, albo samemu, i robimy co takiego? To takiego, że kupujemy piękny, nowiusieńki bilecik na "Zniewolonego". Dzięki temu będziemy mieć własne zdanie w każdym skomplikowanym towarzystwie oraz przy okazji obejrzymy porządny, słynny już film, który jest ważny, jak żaden od dawna. A nawet od dawien dawna. Do widzenia.

niedziela, 02 lutego 2014, kukok

Polecane wpisy

  • Jurassic World

    Szczerze? Pamiętam, jakby to było zupełnie dziś, najdalej przedwczoraj, iż idę z moją klasą III D na film kinowy "Park jurajski" w reżyserii Stevena Spielberga.

  • Służby specjalne

    Dzień dobry. Właśnie chcę skończyć na chwilę półroczne milczenie i dokonać zawarcia srecenzji, ale bowiem woda się we mnie gotuję, kiedy słyszę, co widzę! Całki

  • Dallas Buyers Club

    Jesteśmy sobie już dawno po Oskarach, nie możemy się doczekać następnych. Szkoda, iż rozdają je tak rzadko, mogli by na przykład co półtorej miesiąca. No, ale n

  • Filmowe podsumowanie roku 2014 vol. 3

    I przyszła pora na... Najlepsze filmy roku 2014 Nie zawsze były idealne, ale miały w sobie to „coś” wybijające je z tłumu innych produkcji. Babadook

  • Zniewolony

    Czułam, że to się właśnie tak skończy. Amerykanie mają traumę dotyczącą niewolnictwa i muszą to wreszcie załatwić paroma filmami na ten właśnie temat. A przy ok

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Anonim, *.dynamic.chello.pl
2014/02/02 17:47:55
"Ktoś musi wyjść z wody, żeby wykąpać się mógł inny ktoś. W tej chwili kąpią się Chiwetel Ejiofor oraz Lupita Nyong'o, a Meryl Streep wyciera się na brzegu." mniam
-
2014/02/03 15:13:41
"12 years a slave", co znaczy ni mniej, ni więcej tylko "12 lat, a niewolnik". - nie wiem, na jakiej podstawie tak twierdzisz, to bzdura. w tym kontekście krytyka tłumaczenia tytułu jest nieco żenująca.
-
Gość: tulipanna, *.adsl.inetia.pl
2014/02/12 15:59:09
'12 years a slave' znaczy ni mniej ni więcej '12 lat zniewolonym [być]' lub w nieco bardziej wolnym tłumaczeniu 'zniewolony przez 12 lat', to po pierwsze. a po drugie, zaskoczona jestem tak pozytywną 4 gwiazdkową recenzją filmu, który niewiele różni się od licznych poprzedników. owszem gra aktorska na wysokim poziomie ale głównie Michaela Fassbendera i to na tyle. Brad Pitt starał się bardziej w innych filmach, a ostatnio nie stara się wcale. Lupita Nyong'o, przepraszam kim jest ta pani? Pomijając fakt, że nie rozpoznam jej w innym filmie (i broń Boże, nie dlatego że jest ciemnoskóra i podobna do innych ciemnoskórych). Nie rozpoznam jej bo była tak bezbarwna, że w ogóle nie zapadła w pamięć. Mało to było filmów o kobietach tłuczonych przez facetów? ogólnie, mam poczucie, że temat niewolnictwa dla Europejczyków to sprawa dość odległa. tak jakbyśmy my starali się o Oscara filmem o ruchu Solidarności i Wałęsie (taki fakt zresztą miał miejsce i oczywiście nic z tego nie wyszło). do kina zdecydowanie nie polecam, przy późniejszym seansie można się zdrzemnąć. jeśli ktoś nabył kopię na drodze ściągająco-udostępniającej to można przemęczyć.
-
2014/03/21 08:17:10
Widze że jest teram moda na filmy poruszające problemu rasizmu. To już chyba 3 który oglądałem w krótkim czasie