luksusowy blog filmowy



Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Jack Strong

A teraz właśnie zaczęła się chwila, że nadszedł czas na napisanie, co ja właściwie sądzę o nowym polskim filmie kinowym reżysera Władysława Pasikowskiego pt. "Jack Strong". Więc sądzę wiele rzeczy, zwykle ciekawych oraz takich, że można się nimi śmiało podzielić ze znajomymi w windzie oraz z rodziną przy stole. A także z kim tam sobie kto chce. Ja na przykład wczoraj podzieliłem się rzeczami o "Jacku Strongu", gdy zajmująco rozmawiałem z wieloma różnymi osobami. Dzięki temu spotkania te były ciekawe, trwały całkiem długo i jestem z nich tak zadowolony, że mogę w sumie śmiało sobie pozazdrościć. Ale dosyć już o mnie, chodźmy do tematu filmu. Zaczynamy zaraz pod zdjęciem, zapraszam.

Film kinowy "Jack Strong" opowiada sławną historię o słynnej osobie Ryszarda Kuklińskiego. Możemy więc dokładnie zobaczyć, jak to wszystko wyglądało i czy w rzeczywistości było tak naprawdę, czy może zupełnie inaczej. Warto się również porządnie poprzyglądać na tamte czasy, całkiem już przecież zamierzchłe - w filmie są one zrobione dokładnie i z radością oraz pieczołowitymi szczegółami, jak chociażby stare smutne meble i biedne szare telewizory albo że nikt nie miał jeszcze komputera, a także anteny satelitarnej. Zacząłem również głośno chwalić reżysera za to, że nie znalazłem w "Jacku Strongu" żadnego plastikowego okna. A przecież nie trzeba być znacząco mądrym, by wiedzieć, iż ostatnio zrobiły się one przerażającą bolączką polskich filmów kinowych. Niby mamy jakiś tam rok, przykładowo 1973, albo 1963, albo 1953, czy jaki sobie kto właściwie chce, aż tu ni z tego, ni z jakiegoś owego wyłazi nam okno w plastiku. No, ludzie, co to ma być takiego?! Ktoś wie? Bo ja na pewno nie. I wiedzieć nie mam zamiaru, dziękuję.

Jest w "Jacku Strongu" jeszcze jedna, ogromnie pozytywna rzecz, o której należy wszystkim mówić, a nawet krzyczeć - pościg na spieszne samochody. Bardzo wartko pędzący, z trasą po znanych oraz lubianych ulicach Warszawy, którymi zawsze warto się przejść, czy to samemu, czy to z psem. Ubolewam więc w wolnych chwilach, że tak mało się kręci w Polsce scen na ścigające auta. Jak zostało w "Jacku Strongu" udowodnione, robimy to przecież ładnie i powinniśmy być z tego dumni. Róbmy to więc jak najczęściej! 


No, ale cóż, nie może być za różowo. Czas na łyżkę soli. Jest w "Jacku Strongu" cała masa rzeczy, o których najchętniej bym zapomniał do cna. Po pierwsze, scena z "Terminatora II", albo z "Obcego 3", że ktoś zostaje spalony w fabrycznym piecu. Takie rzeczy już były, raz lepiej czy gorzej, nieważne, ale powtarzać ich absolutnie nie ma sensu. Nawet najmniejszego. To tylko zwykła marnacja taśmy, na której można by nagrać coś innego, nowego, ładnego. Dwa, że biuro szpiegów w USA. Ja się pytam, czy widział ktoś takie biuro szpiegów w USA? Bo ja nie. A przecież każde głupie dziecko wie, że w CIA ciągle w tle chodzą zapracowani ludzie, wszędzie jeżdżą windy z przyciskami od 1 do co najmniej 40, no i przede wszystkim dookoła na ścianach mrugają różne światełka. Tak się właśnie szpieguje! A nie, że po ciemku i z mapą na ścianie, jak w "Wiadomościach". Ja oglądam film kinowy, czy telewizję? Chciałbym również wyrazić, że jestem za głosowaniem na nie używanie w filmach polityki ani rzeczy aktualnych. Do kina, to ja idę sobie o tym wszystkim pozapominać. I na "Jacku Strongu" już zapomniałem, aż tu nagle się okazało, że jeden ważny pułkownik ma na nazwisko Gendera... Poczułem się, jak policzek w twarz. Do widzenia!

sobota, 08 lutego 2014, kukok
Tagi: Jack Strong

Polecane wpisy

  • Jurassic World

    Szczerze? Pamiętam, jakby to było zupełnie dziś, najdalej przedwczoraj, iż idę z moją klasą III D na film kinowy "Park jurajski" w reżyserii Stevena Spielberga.

  • Służby specjalne

    Dzień dobry. Właśnie chcę skończyć na chwilę półroczne milczenie i dokonać zawarcia srecenzji, ale bowiem woda się we mnie gotuję, kiedy słyszę, co widzę! Całki

  • Dallas Buyers Club

    Jesteśmy sobie już dawno po Oskarach, nie możemy się doczekać następnych. Szkoda, iż rozdają je tak rzadko, mogli by na przykład co półtorej miesiąca. No, ale n

  • Recenzja

    Byłam, zobaczyłam, zachwyciłam się. Mowa oczywiście o filmie "Jack Strong". Ostatnio trochę czasu brakowało ale ostatecznie w niedzielę znalazłam trochę czasu n

  • Samotność szpiega

    „ Jack Strong” reż. W Pasikowski WSTĘP: Rosyjskie łby mają nasze dusze Bohater czy zdrajca? Na to pytanie reżyser odpowiada pierwszą sceną, czyli

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/02/17 08:27:26
O tak, mnie też okna z plastiku doprowadzają do szału. Ale jeszcze bardziej samochody, chamskie współczesne modele na drugim planie. Już nie mówię, żeby przedstawiając np. końcówkę lat 70' nie wykorzystywać późniejszych modeli Dużych Fiatów (chociaż byłoby to całkiem miłe), ale zupełne niedopasowanie tła do realiów epoki to policzek dla widza - znaczy niedouczony i nie zauważy, albo jeszcze gorzej, zauważy, ale będzie miał to gdzieś.

Dawno już nie widziałem polskiego filmu, nawet nie historycznego, ale rozgrywającego się w przeszłości, w którym zadbano by o szczegóły. Tym chętniej pójdę na seans "Jacka".