luksusowy blog filmowy



Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl
Blog > Komentarze do wpisu
"Wilk z Wall Street"

Dzień dobry. Zaczynają Państwo właśnie czytać drugie zdanie srecenzji, która z przyjemnością zaprezentuje prawdopodobnie najlepszy dotychczas film kinowy nowego, 2014 roku. Jego tytuł, nie ma co ukrywać, brzmi w ten oto sposób: "Wilk z Wall Street". Oglądanie oscyluje nam tutaj przy jakichś trzech godzinach. Jednak proszę się kompletnie nie martwić, za reżyserię wziął się bowiem sam Martin Scorsese, którego wszystkie poprzednie filmy znamy i oglądamy w kółko i w kółko. A kto tego nie robi, ten jest z innej planety raczej. Z Marsa albo chyba z Księżyca spadł. I to na głowę.

"Wilk..." zawiera w sobie pouczającą opowieść o pieniądzach, narkotykach, jachtach, pośladkach, piersiach, autach szybkich jak struś pędziwiatr, basenach, trąbach, a nawet jest i małpa, jeśli ktoś lubi filmy zoologiczne. Poza tym są tutaj doniosłe imprezy oraz bale, prawie tak wielkie, jak w "Wielkim Gatsbym" i w dodatku z tym samym Leonardo DiCaprio. Czyli, że Scorsese trochę pozgapiał. Nieładnie. No, ale trudno, żyjemy w końcu w erze, gdzie wszystko już było i został nam tylko postmodernizm do obrobienia.

"Wilk..." przepięknie opowiada nam historię z prawdziwymi faktami autentycznymi w tle i nie tylko. Scorsese szeroko jak jakiś Matejko maluje nam przed oczami życie Jordana Belforta, który był niemalże pucybutem, a ni stąd, ni z jakiegoś owąd przemienił się w milionera o portfelu grubym jak John Goodman. Szczerze? Ogląda się to wszystko, jak by się jechało na jakiejś pieruńskiej karuzeli, i to nie z Madonnami, ale z Lady Gagami! Aż chce się krzyczeć: Ludzie, trzymajcie mnie! 

Oprócz gwiazdorskiego DiCaprio możemy w "Wilku..." również zobaczyć aktora z bardzo trudnym nazwiskiem do powiedzenia: Matthew McConaughey. Długo go nie było, a teraz proszę, jakie wspaniałości robi: "Magic Mike", "Dallas Buyers Club", "Wilk..." - jak nie ten aktor! Tylko jakiś zupełnie inny! Może to nie on? Co więcej, gra nam tutaj również słynny reżyser Rob Reiner, który mianowicie nakręcił takie to, a takie filmy robiące historię kina: "Ludzie honoru", "Misery", "Kiedy Harry poznał Sally", "Choć goni nas czas" i milion tysięcy innych. Ten, kto go rozpozna na ekranie, jest porządnym kinomanem o wielu walorach.

Chciałbym przy tej wygodnej okazji uprzejmie zaproponować zdementowanie świeżej plotki, iż Leonardo DiCaprio dostanie nareszcie Oscara za rolę. Ale bowiem nie dostanie. Sądzę właściwie, iż Leonardo DiCaprio nigdy nie dostanie Oscara, choćby się na ekranie powiesił. Ale jak się weźmie za bycie reżyserem, to kto wtedy wie? Tak przecież było z Clintem Eastwoodem za "Bez przebaczenia", a potem sytuacja stała się ponowna przy "Za wszelką cenę". Czyli, że warto robić filmy, panie Leonardo, a nie tylko w nich sobie grać, rozumiemy się? A teraz wszyscy ubieramy buty i biegniemy do kina, raz dwa trzy!

czwartek, 02 stycznia 2014, kukok

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/01/03 07:28:43
Tu jest piękny opis filmu - polecam
bergmanbond.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?0,2014
-
Gość: 8smy, 213.77.60.*
2014/01/03 11:05:28
"Ubieramy" buty? Naprawdę?
-
2014/01/03 11:06:21
przysięgam
-
2014/01/03 12:03:48
Ten opis jest także wartościowy
-
Gość: Nieznany, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/01/03 16:23:34
Można ubrać buty, na przykład w czerwoną kokardę :)
-
2014/01/03 16:28:35
albo w szalik zimą, żeby nie zmarzły
-
Gość: Lemonetka, *.docsis.tczew.net.pl
2014/01/06 00:44:58
Na srecenzje trafiłam przypadkiem jakiś czas temu i odtąd, chcąc przeczytać opis jakiegoś filmu, często tu wpadam. Z zadziwieniem czytam komentarze osób krytykujących Twój styl pisania i zarzucających Ci grafomaństwo.

Blog jest świetny i recenzje są rewelacyjne - pisane oryginalnym, dowcipnym językiem, ironiczne i z jajem - zawsze świetnie się tu bawię. Co więcej, uważam, że trzeba bardzo dobrze znać język i nim operować, żeby tak pisać - to do osób krytykujących.

Na srecenzje wpadam i polecam innym. A na "Wilka z Wall Street" na pewno się wybiorę.
-
2014/01/09 11:58:39
Lemonetka: dziękuję bardzo za komentarz. Cieszę się, że styl srecenzji trafia do Ciebie. Komentarzami o grafomaństwo się nie przejmuję, traktuję je jak komplement :-) a "Wilka z Wall Street" koniecznie zobacz!

Pozdrawiam,
Kukok
-
2014/01/10 19:08:01
Ja srecenzje czytam zawsze z wielką zazdrością, bo nie raz miałam ochotę niejedną w podobny sposób napisać (większość filmowych poprawnych blogów to wielka nuda), ale mi właśnie warsztatu zabrakło.
Na wilka wybieram się od dwóch tygodni chyba, ale jakoś mi odwagi brakuje - 3 godziny film + 30 minut reklam. To nie na moje lata. Żartuję, oczywiście. :)
-
2014/01/14 10:10:28
Można na przykład raz obejrzeć do połowy, a drugiego dnia przyjść 2 godziny po rozpoczęciu seansu i zobaczyć połowę drugą :-)
-
2014/03/25 15:07:23
z chęcią obejże. tyle dobrych opinii słyszałem o nim